Zero Waste i weganizm, czyli jak utrudnić sobie życie?

  • Home
  • Ekologia
  • Zero Waste i weganizm, czyli jak utrudnić sobie życie?
Życie w stylu Zero Waste

Wydawać by się mogło, że życie wegańskie w połączeniu z Zero Waste, jest czymś szalonym i trudnym.

Czasami czuję, że tak jest, ale nie mam moralnych dylematów, moja ścieżka jest jasno określona, moje cele łączą powoli się w jedną, dobrą drogę. Moją drogę.

Zero Waste, co to jest?

Jak już udało mi się dojść do życia wegańskiego, w takim stopniu, który mnie zadowala (nie oszukujmy się, nie da się zrobić tego w 100% ), to wciągnął mnie ruch Zero Waste. Było dla mnie oczywistym to, że zrobię ten krok dalej.

Zero Waste to sposób życia, w którym świadomie dokonujesz wyborów, tak by, jak największa ilość produktów używanych na co dzień wróciła do obiegu, poddana była recyklingowi (nie do końca najlepsze rozwiązanie) lub rozkładowi. Ogólnie chodzi o to, by nie produkować niepotrzebnych śmieci, nie napędzać machiny konsumpcjonizmu i nie szkodzić Ziemi. I to bardzo dobrze komponuje się z weganizmem. Jedno i drugie powinno być powszechnym sposobem na odpowiedzialne życie.

Wyrzeczenia pod tytułem nie możesz tego jeść

Dla wielu znajomych wygląda to jak długa lista wyrzeczeń. Nie możesz jeść jajek, nie możesz pić mleka, nie możesz brać reklamówki plastikowej ani wyrzucać śmieci w worku foliowym. Jak Ty to robisz?

Po pierwsze to nie są wyrzeczenia, ja po prostu już nie chcę tego robić. Nie chcę jeść jajek ani brać darmowej foliówki na pieczywo, śmieci mokre wyrzucamy tak, jak robiły to nasze mamy, w pojemniku wyłożonym gazetami, dziś mamy też już kompostownik domowy, który pomaga zredukować większość odpadów kuchennych ( o tym tutaj).

Pierwsze kroki są trudne, nawet jeżeli bardzo się starasz

Twoja głowa ciągle się zastanawia, co robisz dobrze, a co źle? Mnie nadal zdarza się o czymś zapomnieć, nie sprawdzić i kupić tabletki z laktozą, bo nie ma innej opcji, a ja właśnie umieram z bólu i czasami to robię. Wiele rzeczy utrudniają sklepy, w których nie masz po prostu opcji innego wyboru.( Jednak nie jest to wybór typu nie ma sera wegańskiego, to zjem ten na mleku.)

Pani ekspedientka patrzy na Ciebie jak na kosmitę i pyta, co masz w tym płóciennym worku, co najmniej jakby to były kapcie na wuef, a Ty za każdym razem podchodząc do kasy, zastanawiasz się, jaki dziś będzie scenariusz?

Zdarzyło się, że kasjerka pomimo wysłuchania opinii o moim ekologicznym podejściu, zaproponowała spalenie reklamówki, jak już nie będzie mi potrzebna!

Co można zmienić?

W naszym przypadku kosmetyki i chemia. To było coś, co miało najwięcej opakowań, których nie chciałyśmy już widzieć, do tego skład dawał wiele do życzenia.

  • Mydło do włosów i do ciała na bazie oleju kokosowego, sody i olejku rycynowego.
  • Ocet jabłkowy okazał się świetną odżywką do włosów
  • Pasta do zębów- w tej chwili to sam olej kokosowy. Przeczytajcie kiedyś sobie zalety płukania paszczy olejem kokosowym tu. Nie sądziłam, że kiedykolwiek trafię na bloga Agnieszki Maciąg.
  • Szczoteczki do zębów-bambusowe, po odcięciu nylonowych włosków, można bambus wrzucić do kompostu. Myślimy o przejściu na Miswak (niestety nie zdał egzaminu)
  • Balsam- to zazwyczaj masło shea w słoiku, olej kokosowy, różany lub z konopii. Pani Krysia dodatkowo znalazła miejsce, gdzie sprzedają balsamy do własnego opakowania.
  • Tusz do rzęs- został mi jeden, z Veganz i to jest plastikowe opakowanie, myślę, że już ostatnie.
  • Płyn do higieny intymnej- mydło węglowe, od 4 szpaki, super sprawa, polecam.
  • Maszynka do golenia – wielorazowa, Gillette.(można kupić w Rossmannie). Najlepiej stalowa, na Allegro.
  • Napoje- wodę pijemy z kranu, jak się trafi coś ekstra, to szklana butelka.
  • Pranie- orzechy piorące na wagę, boraks, soda, olejek herbaciany, dla opornych proszek Klar Eko, opakowanie z recyklingu.
  • Płyn do zmywarki- boraks, soda, sól, olejek goździkowy.
  • Płyn do naczyń- tylko do powierzchownego mycia, wygotowane orzechy piorące.
  • Środki do czyszczenia kuchenki i umywalki- soda, stare cytryny (lub kwasek cytrynowy), ocet.
  • Mycie podłóg- cytryny, pomarańcze, ocet, olejek herbaciany, wrząca woda.

Na dzień dzisiejszy najwięcej folii mamy z tofu, tabletek hormonalnych i czekolady, kartonów po mleku, karmie dla zwierząt. Oczywiście są sposoby, by wyeliminować kartony po mleku i tofu, jednak na co dzień zbyt pracochłonne.

Czy czuję się zestresowana tym sposobem życia?

Nie. Wręcz przeciwnie, każdy kolejny krok, to krok powrotu do natury, do porządku, normalności. Każde nowe ekologiczne rozwiązanie jest jak prezent, ten najlepszy, którego nigdy się nie dostało. Nie ma nic lepszego niż życie w zgodzie ze sobą i z naturą.

Wydawać, by się mogło, że więcej zrobić już nie możemy, a ostatnio pojawił się w naszym domu kompostownik i zaczynamy kolejną przygodę ku lepszemu, ekologicznemu życiu. Każdy z was może, to naprawdę jest proste.

 

Polecam moje poprzednie wpisy na temat Zero Waste: Jak wyeliminować śmieci z domu oraz Zero Waste- redukujemy śmieci do jednego słoika.

zdjęcie: unsplash.com

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

%d bloggers like this: