Z miasta do wsi, co nas zaskoczyło?

Każdego dnia otwierając oczy, słyszymy… ciszę. No może oprócz dni, gdy budzi nas mieszanka owczarka z niedźwiedziem, przytulająca swój wielki pyszczek do naszych twarzy, czy życie na wsi to sielanka?

Kto z was myślał o oszczędzaniu pieniędzy w wieku lat 20? Nie piszę o takim oszczędzaniu z przymusu, w stylu, jak przeżyć miesiąc za 50 zł, piszę o świadomym oszczędzaniu na jakiś cel. Dziś bez oszczędności nie byłoby tego domu, tej wsi, tych doznań, ale gdybym zaczęła oszczędzać wcześniej, miałabym dziś finanse na wymianę tego leciwego dachu.

Planuj swój budżet

W tym miesiącu po raz pierwszy zaczęłam prowadzić dokumentację wszystkich wydatków i kombinować jak zaoszczędzić jeszcze więcej. Niestety, jako nowe we wsi, zostałyśmy naciągnięte na czyszczenie komina za podwójną cenę, wywóz szamba za inną kwotę każdego miesiąca, wywóz gruzu za średnią pensję w Polsce. I to nie koniec.

Polecam skorzystać z pliku budżetu domowego od: Finansowy Ninja

Rozważając kupno tak starego domu, (rok budowy ok. 1902) powinno się wziąć pod uwagę dodatkową gotówkę na prace doprowadzające dom do stanu zadowalającego.

życie na wsi

Jak to na wsi, większość robili fachowcy za przysłowiową flaszeczkę i teraz to wszytko wychodzi. Przy pierwszym podłączeniu przedłużacza do gniazdka zastanawiałam się, czy to iskrzenie jest chwilowe, czy w nocy spłoniemy? Pewnego dnia usłyszałam coś jak tąpnięcie lodu (przynajmniej tak sobie to wyobrażam), okazało się, że tynk w piwnicy odpadł, akurat w tym miejscy, gdzie rąbię każdego dnia drzewo.

Sąsiedzi i wiejskie uprzejmości

Nieśmiało postanowiłam zapoznać się z sąsiadami, wykorzystałam parę chwil, podczas których dowiedziałam się, że każdy w tej wsi obgaduje każdego, że polecają mi takich samych fachowców, jak ci, którzy wcześniej robili ten dom, że hodują krowy na mięso, a na końcu wsi mieszka rzeźnik świń.

To wszystko jakoś mnie przytłoczyło. Nie bardzo wiem komu zaufać, ale wiem, że są to mimo wszystko w miarę mili ludzie, dla ludzi, dla zwierząt niekoniecznie. A zwierząt w tej wsi jest bardzo dużo.

 

Remont domu to katastrofa

Jesteśmy w trakcie najgorszego chyba, nie mamy działającej pralki, kuchni i łazienkę ze średnio ciepłą wodą. Można się kąpać w wyznaczone dni, tak by dla każdego starczyło ciepłej wody. Nie można zużywać za dużo wody, bo szambo za szybko się przepełnia.

Gotujemy w pracowni, myjemy naczynia w wannie, nie opłaca nam się sprzątać, bo każdego dnia spada na nas nowa warstwa remontowego pyłu, prawie jak w wymarzone święta, tylko zamiast bieli śniegu, widzę biel tynku.

Ręce mam czarne od węgla, którym nie chcę palić, ale na ten czas nie mam wyboru. Nie mogę ich domyć, a paznokcie mają naturalne czarne, matowe hybrydy, skóra mi pęka od mycia w zimnej wodzie, krem nie pomaga.

Każdego dnia muszę podjąć jakąś ważną i wiążącą decyzję i to mnie męczy najbardziej. Nie to, że pracuję przy kuchennym stole, nie to, że jest zimna woda, gdy myję ręce i nawet nie to, że muszę we własnym domu zamykać się w jednym pokoju z psami, by nie przeszkadzać robotnikom.

Najbardziej męczy nas podejmowanie decyzji, z czego ma być podłoga, gdzie ocieplamy, za ile robimy, ile chcemy na ten czas zaplanować robót, jaka pompa, kto zrobi pompę, jaki hydraulik, gdzie ten hydraulik, kto wyleje nam posadzkę i ten najgorszy kontener na kolejny gruz za 1000 zł.

Każda ta decyzja obciąża mi tak głowę, że chciałabym zasnąć i obudzić się jak to wszystko będzie zrobione, a przez prowadzenie pliku z wydatkami widzę, jak topnieje to, co odkładałyśmy przez tyle lat, czasami znosząc najgorsze chwile w korporacji.

Warto było spełniać marzenia

Tak, mamy dzięki temu dom, w którym czujemy się dobrze i tak, udało nam się spełnić marzenie, nie zmienia to faktu, że może nam być nadal ciężko, bo na wsi każdego dnia jest coś do zrobienia, a jeszcze nie zaczął się sezon ogródkowy, choć czekam na niego z niecierpliwością.

Każdego dnia, gdy się budzimy,  w naszej brudnej rzeczywistości, ubarwia ją śpiew ptaków, prawdziwa cisza nocna, niczym nieprzysłonięte niebo pełne gwiazd, nasz własny sad pełen drzew, nasze za grube wróble, sikorki, dzikie ptaki, żurawie, dzikie gęsi, dzikie kleszcze. 

Tak budzić mogłabym się jeszcze chwilę, bo mimo iż czasem jest ciężko, wiem, że kiedyś będzie piękniej, a jeden obiad zjedzony w ogrodzie, zmienia nastawienie i perspektywę na kolejne tygodnie tego prostego, trudnego życia.


Ps. Wiem, że nasze życie mocno różni się od życia wiejskiego połączonego z rolnictwem i prowadzeniem gospodarstwa, pisząc o życiu na wsi, opisuję je z naszej perspektywy.

Written by

Agnieszka

191 Posts

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.
View all posts