Zero Waste w czasach koronawirusa

Jak żyć Zero Waste w czasach koronawirusa?

Spotkałam się z wieloma postami na temat tego, że teraz wygra plastik, żeby wybierać zdrowie ponad Zero Waste, czy rzeczywiście aż tak bardzo zmieniło się nasze życie? Wydaje mi się, że to wszystko zależy od prowadzonego trybu życia. Czy to właśnie nie jest najlepszy czas, aby zadać sobie pytanie, jak żyć Zero Waste w czasach koronawirusa? 

We wstępie napiszę, że jest nam wszystkim ciężko. Wczoraj przeczytałam o kobietach, które w czasach pandemii mogą być uwięzione w domach z mężami, którzy je biją, dzieci z rodzicami alkoholikami, bez wsparcia, bez możliwości ucieczki. Kobiety zostaną znowu prawdopodobnie mocno wrzucone w stereotypowe zadania, ludzie cierpiący na depresję zostaną zamknięci najczęściej sami w domu, lekarze każdego dnia ryzykują życie, odchodzą nasi bliscy, wszyscy powoli zaczynamy szaleć, pisanie w tym momencie o błahych sprawach wydaje się niestosowne, ale pisanie o koronawirusie i problemach może tylko pogłębiać nasze stany, dlatego postaram się co jakiś czas jednak nadal pisać posty w bliskiej mi tematyce.

Jeżeli macie potrzebę porozmawiania, wymiany doświadczeń, to piszcie do mnie! Jeżeli jest taka potrzeba, założę dla nas grupę, trzymajcie się!

Wczoraj zrobiłam sobie odżywkę do włosów, z wody po ryżu

Tak właśnie, mam takich tipów setki, czy wiesz, że woda po namoczeniu przez 20 min ryżu nadaje błysk włosom i odżywia je? Spróbuj zamoczyć ten ryż na noc, i wtedy wcierać we włosy, efekt podobno niesamowity, jeżeli nie potrzebujesz tego do włosów, możesz zamoczyć w tej wodzie przepocone buty, woda ryżowa we wspaniały sposób wyciąga zapachy, gotujesz ryż, czy wcześniej moczysz, zatrzymaj wodę, nic się nie zmarnuje, a nawet przyda.

Przeczytaj także: Hodowla przemysłowa zwierząt największą zbrodnią w historii świata

Jeżeli masz resztki płatków owsianych i nie masz siły ich jeść kolejny tydzień, zmiel je na mąkę i schowaj do suchego słoika, możesz ich używać do mycia twarzy, mieszając z odrobiną wody, uzyskasz pastę, która jest bardzo dobra do mycia twarzy. Jak żyć Zero Waste w czasach koronawirusa?
Pomaga wchłonąć nadmiar tłuszczu, pomaga przy walce z trądzikiem, działa przeciwzapalnie i oczyszczająco.

Co na obiad?

To pytanie ostatnio jest dość ciężkie dla nas, ponieważ mocno trzymamy się siedzenia na pupie,  zakupy robimy raz na dwa tygodnie i tyle ile uda nam się zabrać na rowery.

Pod koniec takich dni najczęściej kombinujemy, ale to też dało mi motywację do ogarnięcia ogrodu i upraw, tak by cały rok mieć coś z hodowli. Myśląc o tym, jak żyć Zero Waste w czasach koronawirusa rozplanowałam cały ogród na pół roku!

Tymczasem wczoraj była aromatyczna soczewica z ryżem, dziś ją zmieliłam, dodałam bułkę tartą, oliwę i właśnie pieką się z niej kotlety z dodatkiem 3 ziemniaczków pokrojonych w plasterki i jednej papryki. Wiem, jednak, że są osoby, którym będzie ciężko, bo przyzwyczaiły się do jedzenia na mieście, bo prawie nie gotowały, a teraz jeszcze mają pewnie całe rodziny na głowie, wystarczy spojrzeć na Instagrama Portii de Rossi, która uczy się gotować, bo jako aktorka, nie może w tym momencie raczej nic innego robić.

Jak żyć Zero Waste w czasach koronawirusa?

Jedzenie bez resztek

Dojadamy wszystko, co zostaje. Opieramy sporo swoich dań na puszkach (pomidor, fasola, kukurydza), robimy sałatki z fasoli i kukurydzy z tofu, hummus z wcześniej namoczonej  suchej ciecierzycy, można też zmielić cieciorkę i zrobić omlety, albo coś ala francuskie tosty ze starym chlebem. Nic się nie zmarnuje.

Mniej czipsów, mniej worków, czyli pokora

Bardzo mnie już ściska na czipsy, ale nie muszę ich jeść teraz, jeżeli ma się to łączyć dla mnie z jakimś ryzykiem, jeżeli miałyby zajmować mi miejsce na rowerze, w którym mogłabym przywieźć coś bardziej pożywnego.

Krysia ostatnio robi pyszne ciasteczka z masłem orzechowym (z książki Bez Jaj), bardzo sycące. Myślę, że czas zamknięcia, to czas kreatywności, aby się nakombinować, jak żyć z tego co się ma w domu, może więcej uwagi zwrócimy na niemarnowanie jedzenia, na lepsze gotowanie?

Zazwyczaj brakuje tego czasu no i jak zwykle, docenić można teraz to wszystko, co jeszcze parę miesięcy temu mieliśmy za pewnik, a dziś jest mało dostępne.

Chleb w worku?

Nie mrozimy, nie kupujemy tego w worku, bo jest obrzydliwy, wiem, że to kwestia tylko czasu kiedy upiekę własny chleb, do tej pory były placki Naan, Foccacia, zjadłyśmy nawet suche i twarde jak kamień wypieki, które mi nie wyszły, ale były smaczne. Widzę, jak teraz wielu znajomych szykuje zakwasy na chleb, zazdroszczę tym, którzy mieli przygotowane weki! Zazdroszczę tym, którzy nie mają problemu z robieniem ciasta drożdżowego, u mnie to jeszcze kwestia, czy dziś mi wyjdzie, jak będę grzeczna?

Sadzenie warzyw i kompostowanie

Na szczęście to też moment robienia rozsad, planuję już cały ogród, mam nadzieję, że w tym sezonie uda nam się żyć bardziej samowystarczalnie jeżeli chodzi o to, co sobie wyhodujemy, pierwsze warzywka czekają już na parapecie, aby w swoim czasie iść do gruntu, do tego wykorzystujemy siano, które posiadamy, wielką belkę, która służy głównie jako wyściółka króliczego domku, nawóz też od królika i kompost z poprzedniego roku.

Dlaczego siano? To pomysł od jednego z czytelników, utrzymuje sporo wilgoci, a u nas jak już pisałam, lato jest koszmarnie gorące i bez wody.

Nie pozwolę umrzeć moim ziemniaczkom po raz drugi! Jeżeli możecie, sadźcie sobie w domu kiełki, rzeżuchę, czy choćby roszponkę, to wszystko na pewno się przyda w czasach kryzysu, choćby na kanapki.

Co do kompostu to też uwielbiam to, że nic się u nas nie marnuje, od ponad roku wszystko trafia na kompost i jest całkiem nieźle przerabiane, mamy jeden duży gar w domu, do którego w ciągu tygodnia zbieramy resztki, a potem ląduje na ogrodzie w kompostowniku.

To jak z tym plastikiem?

Well jak to mówią, w naszym przypadku rękawiczki mamy w zapasie, bo poprzedni właściciele domu sporo powynosili ze szpitala, chleb raczej kupujemy do własnego worka, chociaż zobaczymy, jak się uda w tym tygodniu, jeżeli się nie uda, to zacznę piec, albo zrezygnujemy z chleba.

Pomidory wybieramy w puszkach albo szkle, płatki owsiane w papierowym opakowaniu, ryż także, ziemniaczki nadal mamy do swojego worka, makaron w tekturowym opakowaniu, warzywa typu seler, papryka luzem do własnego worka, tofu w plastiku i to jest nasz najczęstszy scenariusz, wiem jednak, że są miejsca, gdzie się tak nie da, miejsca, gdzie w ogóle już brakuje żywności.

Polecam wpis: Zero Waste i weganizm, czyli jak utrudnić sobie życie?

Planując zakupy na najbliższe dni, powinniśmy kupować to, co możemy przechowywać dłużej i robić z tego więcej, np. mąka, strączki, puszki, w tym przypadku dieta wegańska jest super, nie muszę się martwić tym, że mięso mi nie wytrzyma i muszę od razu je zjeść, nie muszę się także martwić o jego jakość, jak pisałam tu, bo w związku z koronawirusem brakuje personelu w ubojniach i firmach sprawdzających jakość produktów, może to także dla wielu moment, na spróbowanie innej diety? Diety, która jest tańsza, wydajniejsza i zdrowsza?

Jedynym moim problemem teraz, jest strach przed wyjściem na zewnątrz, w sklepach niektórzy zupełnie nie stosują się do zaleceń, stoją i plotkują. Lokalne pijaczki tworzą co godzinę sztuczne kolejki, uzupełniając wypite na ławce piwo. Wszędzie dookoła leżą porozrzucane jednorazowe rękawiczki.

Jak żyć Zero Waste w czasach koronawirusa?

Ja nie zauważyłam za bardzo zmiany, w moim życiu (oprócz policji węszącej przy płocie) więc może Ty opowiesz, czy jest ciężko w Twoim mieście, wsi?

Photo by Laura Mitulla on Unsplash

Written by

Agnieszka

237 Posts

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.
View all posts