Dlaczego weganie mogą szkodzić zwierzętom?

Wiem, wiem, jak to brzmi, weganizm jest dobry i pomaga zwierzętom, ale jest też trudny do wprowadzenia w życie i zaakceptowania przez innych, nie bez powodu marki produkujące alternatywy do mięsa nazywają swoje produkty roślinnymi niewegańskimi i walczą o to, aby te produkty znajdowały się na półkach obok tych mięsnych, ale ich praca nie jest łatwa, częściowo przez wegan.

Pamiętam te początki, fascynacji czymś nowym, dietą etyczną, czytaniem składów, chwilę po tym zainteresowało nas Zero Waste, przyznaję, byłam radykalna. Na szczęście trafiłam na grono ludzi z pracy, którzy pokazali mi, jak to wszystko powinno naprawdę działać. Moja głowa eksplodowała, a ja naprawdę czułam się zagubiona. Zaczęłam wierzyć w rzeczy 180 stopni inne niż moje poglądy i nie mogłam zrozumieć tego, ale byłam otwarta na nowe wyzwania, zawsze jestem.

Wersja do słuchania

Cała sprawa rozchodzi się o zbyt radykalne podejście do definicji weganizmu i potem przerzucanie tego na życie, łącznie z wegańską policją, która sprawdza, czy aby osoba podająca się za weganina na pewno przestrzega wszystkich zasad, bo uwaga, jeżeli je na przykład miód to trzeba taką osobę wykreślić z grupy wegan. Trochę jak w sekcie, co nie?

Bojkot roślinnych burgerów

Do pewnego momentu takie zachowania mogłyby być uznane za śmieszne, ale świat zaczął naprawdę się zmieniać, a popyt na roślinne zamienniki rośnie, weźmy na przykład Impossible Burger. Ten burger przez wielu mięsożerców został uznany, za równie dobry, co mięsny, niektórzy nawet nie rozpoznali po smaku, że jest roślinny. W dodatku produkcja jego wykorzystywała 1/20 ziemi, 1/4 wody i produkowała 1/8 gazów cieplarnianych w stosunku do tego mięsnego, dobry dla planety i dla zwierząt, ale nie mogło być przecież tak idealnie.

W sieci wybuchła afera, że składnik nadający burgerowi mięsny smak, został przetestowany na szczurach, Ponieważ ten nowo opracowany składnik nie był wcześniej stosowany w żywności, Impossible Foods zgodziło się uczestniczyć w testach na zwierzętach w nadziei uzyskania oficjalnego zatwierdzenia przez Food and Drug Administration (FDA). Z tego, co rozumiem, testowanie nie było prawnie wymagane, ale mogło spowodować dużą różnicę w zakresie zatwierdzeń dystrybucji.

No i tu oczywiście pojawia się etyczny problem, ale czy nie warto? Peter Singer w książce Animal Liberation pisał

Przedstawianie moralności w czarno-białych barwach jest bardzo kuszące, gdyż zwalnia od konieczności rozpatrywania indywidualnych przypadków; ale w sytuacjach ekstremalnych takie absolutystyczne rozstrzygnięcia zawsze zawodzą.

Cytat dotyczył usprawiedliwiania testów na zwierzętach, czasami są przypadki gdy można by się pokusić o usprawiedliwienie, np jeżeli czyjeś życie jest zagrożone, czy warto rozpatrywać to przy firmie Impossible Burger?

Myślę, że firmie zależało, aby produkt pod żadnym względem nie został zdyskwalifikowany na rynku, pamiętajmy, że lobby mięsne mocno ingeruje w prawo nie tylko w USA. Należy wziąć też pod uwagę, że ten burger jest w stanie ocalić setki zwierząt przed okrutnymi warunkami chowu i śmiercią.

Podobna sytuacja była z pierwszymi burgerami z mięsa hodowanego w laboratorium, brzmiało to jak science fiction, wielu nie wierzyło w powodzenie, tym bardziej że pierwsze fazy testów wymagały dużej ingerencji w życie zwierząt i nie były do końca etyczne, ale dziś pierwsze dania z tego mięsa serwowane są już w Singapurskich restauracjach, w niskiej cenie.

Jest to zmiana, która także uratuje miliony zwierząt i oszczędzi naszą planetę, przed katastrofą klimatyczną o ile mięsne lobby i zbyt radykalni weganie nie zatrzymają projektu.

Więcej o czystym mięsie tu: Czyste mięso. Paul Shapiro- recenzja?

Zabijanie kurczaków płci męskiej

Kolejną sytuacją, jest oburzenie wielu wegan na zakaz zabijania kurcząt płci męskiej i nową metodę rozpoznawania płci już w zarodku. Dla przypomnienia dziś w wielu krajach jeszcze kurczaki płci męskiej w hodowli kur niosek są miażdżone lub gazowane zaraz po wykluciu się, jest to okrutny tkz „efekt uboczny” hodowli kur na jaja.

Rocznie w Niemczech zabijanych jest około 45 milionów kurczaków w wyżej opisany sposób, te życia mogą być, że tak powiem uratowane od okrutnej śmierci. Przy pomocy najnowszej metody ustalania płci w zarodku, samce w ogóle się nie wylęgną, ale to też okazało się problemem.

Dlaczego weganie mogą szkodzić zwierzętom?

Według niektórych to może tylko odwrócić uwagę od wielkiego problemu kur niosek i nie zmieni w ich życiu nic.

W ten sposób myśląc, być może jest to do przyjęcia, ale chyba lepiej, aby 45 milionów kurczaków nie było miażdżonych albo gazowanych, z czego część z nich niestety przeżywa te eksperymenty i umiera w okropnym cierpieniu.

Wydaje mi się, że wielu wegan, aktywistów chce wszystkich zmian już na teraz, zakazu hodowli przemysłowej, świata wegańskiego i prawa, które zabroni wszystkiego, co związane z krzywdzeniem zwierząt. To byłby wspaniały świat, ale w ten sposób nie osiągniemy żadnej zmiany. Zresztą widzieliśmy jak kontrowersyjna była 5 dla zwierząt, bo każdy chciał ugrać wszystko na raz.

Zmiany systemowe zachodzą powoli, a dzięki niektórym nawiedzonym i radykalnym weganom, działania kampanii roślinnych cofane są o 5 kroków do tyłu, bo nikt z wariatami rozmawiać nie chce. I potem budowany jest obraz weganina, szaleńca, który zagląda wszystkim w talerze i rzuca mięsem dosłownie (wierzcie mi, są takie przypadki), ale żeby nie było to trochę o tym stygmatyzmie weganizmu, też powiem.

Stygmaty weganizmu

Jest to sprawa dotycząca poczucia odosobnienia w wyborze etycznego życia, często nawet wśród naszych partnerów i partnerek, którzy nie rozumieją tego wyboru. Wielu wegan nie przyznaje się do bycia na diecie wegańskiej, bo boi się odbioru przez innych.. Sama przkonałam się na własnej skórze, u niektórych moja dieta nawet wywoływała poczucie winy, tak skończyły się znajomości.Niestety są badania, które potwierdzają, że istnieje problem.

Choć badania przeprowadzono na małej grupie, 150 osób, to wynika z nich, że:

  • wegetarianie i wszystkożercy mieli podobne negatywne postrzeganie wegan. Tymczasem weganie trafnie przewidzieli te negatywne opinie.
  • Osoby, które nie są weganami, zgłaszały, że dystansują się społecznie od wegan, zarówno fizycznie, jak i werbalnie. Działania te były analogiczne do doświadczeń zgłaszanych przez wegan.
  • Skutki dyskryminacji społecznej i przewidywania stygmatyzacji wegańskiej tworzą dystans behawioralny i pozwalają na utrzymanie obecnych niewegańskich wzorców żywieniowych.

Inne wcześniejsze badanie przeprowadzone przez inny zespół badawczy z USA rzuciło trochę światła na to, dlaczego takie piętno może występować.

Badacze odkryli, że wykluczenie i dezaprobatę można przynajmniej częściowo wytłumaczyć hipotezą dotyczącą wspólnego jedzenia – ważnością naszej potrzeby dzielenia się jedzeniem z przyjaciółmi i rodziną. Gdy otrzymano przesłanie prowegańskie, najsilniejszą emocją wywoływaną u wszystkożernych respondentów był dyskomfort. – Faunalytics.org

Dodatkowym problemem jest stygmatyzowanie osób innego koloru skóry czy wiary, którzy są na diecie wegańskiej, wcześniej omawiane badania, były przeprowadzane, głównie na osobach białych, z których na przykład wynika, że większość ankietowanych uznaje weganizm za odrzucenie ich kultury. Więcej w linku tu: https://faunalytics.org/how-vegans-of-color-deal-with-veganisms-white-privileged-image/

Są to dopiero początki badań, a już wiemy, że powinniśmy zastanowić się jak zmienić nastawienie do weganizmu, bo stygmatyzowanie osób ze względu na dietę, przyczynia się niestety do dalszego utrwalania diety mięsnej, jako tej dobrej i społecznie akceptowalnej.

Jak z tym wszystkim sobie radzić? Weganizm jest czasochłonny, wymaga sporo wysiłku, przekonanie kogoś do diety roślinnej, ale nie wymaga zbyt wiele nakłonienie kogoś do bezmięsnych poniedziałków.

Weganie mogą stać się znowu wszystkożercami, a aktywiści mogą się wypalić, praca na rzecz zmian i to efektywna praca jest wyczerpująca. Z badań z 2014 roku wynika, że nie mniej niż 84% wegan i wegetarian, przestaje być weganami i wegetarianami – Tobias Leenart How to Create a Vegan World.

Weganie muszą zacząć brać innych ludzi na serio, nie pomoże nam obwinianie tych, którzy myślą, że weganizm jest ciężki albo, mówienie że są samolubni i mają słabą wolę. Zamiast tego bądzmy otwarci na wszystkożerców, słuchajmy ich pytań i obaw, pomóżmy im w zmianie, jeżeli będą chcieli spróbować, nie namawiajmy nikogo do zmiany, bo raczej nam to się nie uda.

Nie istnieje tu my kontra oni, w ten sposób nie osiągniemy żadnej zmiany. Naszym zadaniem nie jest też karanie innych wegan, którzy wrócili do jedzenia produktów pochodzenia odzwierzęcego, nasza postawa, może ich tylko utwierdzić w przekonaniu, że zrobili dobrze i nie chcą należeć do tego świata zakazów, nie o to w tym wszystkim chodzi.

Wątek etyki jest także ważny, ale raczej nie jest pierwszym krokiem motywującym do zmiany zachowań. Powinniśmy przedstawiać weganizm jako wachlarz możliwości, a nie jako moralny nakaz.

Uczyńmy weganizm łatwiejszym

Naszym obowiązkiem powinno być walczenie o to, aby weganizm stał się powszechny, aby każdy miał dostęp do konkretnych produktów, co ułatwia przejście na dietę wegańską, nie pomoże nam bojkot, jak już wspominałam, pomogą nam alternatywy, zmiany społeczne i zmiany w polityce.

To produkty mięsne powinny być cięższe do zdobycia i droższe, tak aby koszty ferm przemysłowych nie były przerzucane na ludzi i środowisko.

Nie kierujmy się złością w działaniach, choć wiem, że jest to ciężkie, gdy widzi się krzywdę zwierząt, ludzi zarabiających na ich cierpieniu, polityków, którzy nie mają pojęcia, co to są prawa zwierząt. Łatwo wpaść w furię, jednak złością świata nie zmienimy, w historii mamy wiele dowodów na to. Nie popadaj też w bezwartościowość, zwierzęta zdecydowanie więcej pożytku będą miały z efektywnych działań aktywistów pełnych energii i świadomych swoich działań.

Na zakończenie, pamiętajmy o tym wszystkim, co wspomniałam, umiarze, moralności, która nie jest czarno- biała, zmianom, które wymagają sporo pracy systemowej i sporo pracy z politykami, nie jesteśmy sami na tym świecie, nawet nasi bliscy jedzą mięso i będą je jeść, bo po prostu im smakuje (polecam Mięsoholicy Marty Zaraskiej jako lekturę) jeżeli chcemy, aby świat się zmienił na bardziej etyczny, przyjazny zwierzętom, róbmy to z głową.

Nie pomogą nam bojkoty firm, które wprowadzają alternatywy mięsa, nawet tych, które do tej pory produkowały mięso. To jest coś, co powinniśmy świętować, zmiany w produkcji żywności, zmiany firm mięsnych na bardziej roślinne, bo to dzięki takim gigantom produkty wegańskie będą ogólnodostępne i tańsze, nie dzięki małym roślinnym firemkom, które sprzedają parówki za 12 zł. Na koniec tego wszystkiego należy zadać sobie jedno najważniejsze pytanie, o kogo tu chodzi? Bo moim zdaniem odpowiedź jest jedna, o zwierzęta i w każdym działaniu musi być rozwaga, jak zrobić tak, aby pomóc jak największej ilości zwierząt.

To nie jest sprint, to jest maraton w walce o lepszy świat dla ludzi i zwierząt.

Photo by Jason Leung on Unsplash

Written by

Agnieszka

261 Posts

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.
View all posts