Dlaczego tak bardzo nienawidzicie wegan?

William Sitwell krytyk, redaktor, pisarz, o którym nie miałam pojęcia, (nie śledzę popularnych programów) zasłynął ostatnio gorącym tekstem na temat wegan. W odpowiedzi na maila z propozycją programu o wegańskim gotowaniu, redaktor Waitrose Food odpisał niezależnemu dziennikarzowi, że powinno się zrobić program o hipokrytach weganach i zmuszać ich do jedzenia mięsa, zaproponował także serię o zabijaniu wegan i więzieniu ich. Oczywiście natychmiast ( jak się ogarnął) przeprosił. Co jest w tej historii tak wyjątkowego? Czyż weganie nie słyszą takich żartów non stop?

Najpierw wege potem homo

Ile razy słyszeliście taki tekst? Ktoś pytał was jakim weganinem, weganką jesteś? Mnie dość często, sugerując, że mogę zjeść rybę, bo przecież to nie mięso. Następnie w kolejności pojawiają się pytania, czy wybrałam weganizm ze względów etycznych, czy zdrowotnych? Czy jem ser, dlaczego noszę skórzane buty, czy zabiłabym komara, kleszcza? Co będzie, jak zjem muchę?

To tylko parę przykładów, które można usłyszeć za każdym razem, gdy ktoś dowie się, jaka jest moja dieta, a najgorzej u lekarza, nawet nie warto wspominać, bo niestety wszelkie dolegliwości będą wynikały właśnie z „niewłaściwej” diety. Bardzo rzadko ktoś zapyta z czystej ciekawości, pytając, co jem i dlaczego. W sumie pierwszy raz usłyszałam takie pytanie w Bangladeszu od ludzi, z którymi pracowałam, oni nie jedli wieprzowiny i byli ciekawi, dlaczego ja nie jem całej reszty zwierząt.

Rozkapryszeni weganie?

Nie rozumiem też szydzenia z wegan przez wegan. Jakiś czas temu czytałam tekst pewnego magazynu online na temat rozkapryszonych wegan, o których opowiadali właściciele i pracownicy knajp wegańskich. Nie do końca rozumiem zamysł, by pisać o tym? Czy celem jest podtrzymanie opinii, że weganie psują wizerunek tym innym weganom? Tym „normalnym”? Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy marudzą, wybrzydzają, płacą to mogą ale według mnie to nie jest kwestia weganizmu.

I jak sama pisałam we wpisie „Weganie mamy problem”, że potrzebujemy zmienić podejście, to nadal podtrzymuję, że dotyczy to wszystkich, bez podziału na mięsożerców i wegan, czy wegetarian. Dotyczy to podejścia do ekologi, diety, radykalizmu. Mamy spory pakiet doświadczeń, by wyciągnąć wnioski.

Dla mnie to zawsze będzie kwestia osobowości człowieka, a nie diety, sama przechodziłam od radykalizmu, do prawie pragmatycznego podejścia, jeszcze nie wiem, nie potrafię siebie ocenić, ale idę dalej i coraz mniej chce mi się uczestniczyć w tych wszystkich dyskusjach na temat, który weganizm jest dobry, może dlatego, że po prostu nie mam na to czasu. I odwracając sytuację, czy w zamian powinnam pytać mięsożerców, dlaczego jedzą zamordowane zwierzę?

Vera King- Projekt Mięso

 

Na samą myśl mi jest słabo. Dziś staram się współistnieć z ludźmi, którzy dokonali innych wyborów żywieniowych, o ile nie proponują mi swojego jedzenia, nie zachwycają się cielęcinką, jestem w stanie koegzystować, do niedawna jadałam tylko w stricte wegańskich knajpach, bo fanatycznie obawiałam się ataków na moją wegańskość, dziś, gdy jem w restauracji z daniami także mięsnymi, wybieram miejsce z dala od kuchni, miło odmawiam prażynek krabowych, obawiając się, że urażę obsługę, w końcu proponują je za darmo. I czasem nawet jak nie do końca mam pewność, czy w sosie coś pływa, to nie zadaję miliona pytań o skład.

Czy tylko weganie wybrzydzają?

Z drugiej strony nie rozumiem tej wrogości do weganizmu, mówicie, że weganie wybrzydzają? Ja pamiętam wiele narzekań starszych pań w osiedlowym warzywniaku, że ziemniak krzywy, obite owoce, a najczęściej obite, bo każdy je dotyka przed zakupem, że niesmaczne, czy ktoś może zapakować do worka, jakby rączki odjęło, a potem zaczynają się historie życiowe, zanim kupiłam swojego banana, wiedziałam, co będzie na obiad, co było na obiad, kto się wyprowadził z bloku, kto umarł.

Znowu, to ludzkie, nie wegańskie. Tak mamy jako ludzie, plotkujemy, narzekamy, wybrzydzamy, bo możemy, bo rynek nam oferuje tyle produktów, że w dupach nam się poprzewracało (pamiętam sklepy w latach 80) spróbujcie dziś kupić piwo, bez zastanowienia.

Vera King projekt Mięso <3

Zmiana nastawienia jest nam wszystkim potrzebna

Świat też potrzebuje zmiany stereotypów i weganizmu jako mainstreamu, popularności. Wiem, że walka o prawa zwierząt nie jest łatwa ani pociągająca. Nie łatwo ją komunikować, przebić się przez miliony powiadomień szybkiego życia online. Zwierzęta natomiast nie mają głosu, cierpią w klatkach zamknięte z dala od naszych oczu. Nie pomagamy im zakotwiczając się w jednym, radykalnym podejściu, krzycząc, że mięsożercy to tacy, a tacy ludzie nic nie zmienisz w świecie tych zwierząt.

fot: Andrew Skowron

Druga sprawa określanie cierpienia w milionach, niewyobrażalnych liczbach daje nam poczucie czegoś nierzeczywistego, czegoś nieistniejącego. Łatwiej nam zrezygnować z plastikowej słomki, wpaść w chwytliwą kampanie niż zastanowić się nad prawdziwym zagrożeniem dla mórz i oceanów, mianowicie sieciami rybackimi, pozostałościami po wielkich połowach.  Ciężej odmówić sobie wędzonej makreli, czy łososia niż dumnie trąbić na social mediach, że nie wzięło się plastikowej słomki. Okej, to bardzo spoko postawa, ale jeżeli nadal przy tym spożywasz mięso, to przykro mi, ale Twoje wartości nie są do końca spójne.

Jeżeli naprawdę zależy Ci na tej planecie, to zrób wszystko by zmniejszyć ślad węglowy, najszybszym i największym gestem jest przejście na weganizm. A my drodzy weganie, ludzie, potrzebujemy promocji dobrych postaw, czasami warto się zastanowić nad ripostą, czasami nie warto wpadać w internetowe gówno-burze. Czasami warto dać dobry przykład i poszukiwać efektywnych rozwiązań na pomaganie zwierzętom.   I o ile krytykować nas łatwo, bo stereotypów na nasz temat jest wiele, próbujmy ich nie podsycać.

Photo by davide ragusa on Unsplash

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

%d bloggers like this: