Jak zostać weganinem, weganką?

Jak zostać weganinem, weganką? Wydawać mogłoby się, że to pytanie jest retoryczne, niemniej jednak doświadczyłam ostatnio tylu przedziwnych historii, że postanowiłam o tym coś napisać.

Pierwsze pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać, to dlaczego chcesz podjąć takie wyzwanie?

Czy to jest Twoja nowa dieta, o której piszą, że pomaga schudnąć, czy może chwilowa moda? Musisz zrobić to świadomie i dobrze. Nie ukrywam, że najlepszym sposobem jest robienie tego stopniowo i bez stresu. Ja, zanim zaczęłam moje świadome wybory, jadłam tylko dwa typy mięsa, potem jadłam tylko ryby (jak każdy prawie, a to wcale nie jest zdrowe), a potem został mi tylko ser. Wiecie ilu ludzi płacze za serem? Ilu ludzi mówi, że nie da rady żyć bez jogurtu naturalnego albo mleka? Byłam uzależniona od spływającego sera z zapiekanki, sera na ziemniakach, sera na pizzy i w każdej innej postaci. Wystarczył mi jeden film i jedna książka, by o tym wszystkim szybko zapomnieć. Co więcej, mój żołądek powiedział NIE. Od tamtej pory ważę 10 kg mniej i czuję się najlepiej w moim życiu.

cow

Jeżeli podejmiesz temat weganizmu ze względu na modę, to prawdopodobnie nie będzie Ci się podobało. Będziesz tęsknić do potraw pseudo dobrych, ale pamiętaj ten smak to tylko przyprawy. Wszystko można dziś upodobnić do wszystkiego, dlaczego zatem nie wybrać zdrowszej opcji? I nie przejmuj się historiami, że soja jest Gmo, że warzywa są pryskane, usłyszysz je zawsze.

Zwierzę to nie maszyna ani przedmiot.

Jeżeli jednak los zwierząt nie jest Ci obojętny, Twoja głowa nie jest w stanie znieść więcej okrucieństwa, rozumiesz, że zwierzę to oddychający, odczuwający organizm, jesteś na najlepszej drodze, jaka może być. Wybrałeś, wybrałaś taką drogę, ale Twoja partnerka, partner, kochanka, siostra, czy babcia tego nie rozumie, a Ty nie wiesz jak się w tym wszystkim odnaleźć? Jak im to powiedzieć by nie pomyśleli, że coś z Tobą nie tak?

  • Po pierwsze, prawdopodobnie zawsze ktoś coś takiego Ci powie. Zazwyczaj dlatego, że nie rozumie.
  • Po drugie, Twój wybór, Twoja dieta, Twoje Ciało, nie poddawaj się, edukuj innych i siebie. Ludzka zawiść i niechęć do nowych rzeczy jest bardzo popularna. Jeżeli nie potrafią sobie czegoś ułożyć w swojej głowie, to najczęściej z tego szydzą, krytykują.
  • Po trzecie, nie jesteś sam/sama. Około 12 milionów Kanadyjczyków nie je mięsa (traktują weganizm jak religię i nikt nie ma prawa nikogo obrażać, ze względu na wyznawaną ideologię), w USA 16 milionów obywateli to weganie, co 10 Szwed zrezygnował z mięsa. Wiem doskonale jak ciężko samemu się do tego zebrać bez wsparcia rodziny, czy znajomych. Dasz radę, bo już wiesz, co jest dobre, a co złe.

enviroment

Samokształcenie. Jak zostać weganinem, weganką?

Na sam koniec błagam, poczytaj trochę. Weganizm to nie jest makaron z sosem pomidorowym, kanapka z hummusem, czy ryż z warzywami. Weganizm to przede wszystkim zbilansowana dieta, bogata w przeróżne składniki, oprócz B12. Tę witaminę należy suplementować na serio. Jej braki występują także u osób mięsożernych, dlatego warto co jakiś czas zrobić sobie badania. Ubytek tej witaminy daje ostro w kość.

go vegan
Weganizm to przede wszystkim styl życia, którego częścią jest dieta wegańska, co za tym idzie dobro zwierząt (przede wszystkim), Twój wpływ na środowisko, Twój ślad ekologiczny. Jeżeli jakiś produkt zawiera substancję, przez którą cierpi środowisko (olej palmowy) lub wykorzystywane są zwierzęta (testy papierosów w laboratoriach), wykorzystywani są ludzie czy dzieci to nie jest to zgodne z wegańskim stylem życia, no sorry nie jest. Tak jak gromadzenie zbędnych reklamówek foliowych, nieodpowiedzialne zakupy. Olej palmowy nie jest wegański, tak samo, jak miód, mleko czy jajka. Jeżeli nie widzisz tej różnicy, pomogę znaleźć Ci więcej na ten temat, bo przy pierwszym lepszym spotkaniu, ktoś podważyć może całą Twoją ideologię weganizmu i stwierdzić, że robisz sobie jaja.

Jak zostać weganinem, weganką?
I na koniec, przygotuj się mocno na krytykę. Z każdej strony, nawet wegan. Bo nawet oni dokopią Ci, że za mało wegańsko żyjesz, za bardzo wegańsko, albo co zrobisz, jak połkniesz muchę i czy zabijesz komara. Takie teksty są nagminne od wszystkich. Czym karmisz kota, czym karmisz psa, jak uzupełniasz białko?  Tak to wygląda z czarnej strony, jeżeli miałabym podać plusy to oprócz oczywistych korzyści dla planety, ludzi i zwierząt, odczuwam spokój ducha, że robię tyle, ile mogę, że nikt przeze mnie nie cierpi. Staram się to ulepszać cały czas (patrz Zero Waste Lifestyle) i opowiadać o tym innym, między innymi na tym blogu. Przede wszystkim jednak czuję się zajebiście, nie chorując od 3 lat.  To naprawdę nic strasznego, straszne jest zapchanie się czyimiś zwłokami z uśmiechem na twarzy, twierdząc, że tak wygląda świat.

Pod spodem parę miejsc na start:

Jak to ugryźć, czyli poradniki Otwartych Klatek

Jak zacząć, zostań Vege na 30 dni.

Nasza Biblia, czyli  obśliń się zanim zjesz.

Najlepsze kotlety i słodycze czyli Eryk

Polecam także dwie ważne książki, jak zawsze: Jeść przyzwoicie oraz Farmagedon.

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

  • Bardzo lubimy Twojego bloga. Piszesz mądrze i można się wiele z Twoich wpisów dowiedzieć, za co bardzo Ci dziękujemy. Z pewnością zainspirujesz nie jedną osobę. U nas przejście na dietę roślinną było bardzo nagłe. Przez kilka dni interesowałyśmy się tym tematem, aż w końcu trafiłyśmy na poruszające filmy i nagle zmiana stylu żywienia wydała się czymś oczywistym. Największy problem miałyśmy z ostawieniem jajek, wszystko inne poszło w zapomnienie z dnia na dzień. Jajka dołączyły trochę później. Nie było to łatwe, miałyśmy to szczęście, że nasz organizm doskonale przyjął zwiększoną porcję warzyw, owoców i kasz ale wiemy, że inni mogą mieć z tym problemy, więc metoda małych kroczów jest w takim przypadku bardzo na miejscu. Kolejne zmiany przyszły z czasem i chyba największy problem miałyśmy z kosmetykami, bo uwielbiamy testować nowe produkty, a tutaj nasze pole manewru bardzo się zmniejszyło. Nie mniej jednak jesteśmy zadowolone z tych zmian i widzimy, że nasze organizmy również się z nich cieszą. Pozdrawiamy serdecznie, Ania i Aneta. 🙂

    • Bardzo mi miło, że znalazłyście coś dla siebie, tu. Cieszę się, że są ludzie, którzy dzielą się takimi historiami (dobrymi), bo to jeden z najlepszych sposobów promowania dobrego i odpowiedzialnego sposobu życia. Niedługo opowiem na blogu, jak to jest w Berlinie w tym temacie, właśnie testuję tutejsze potrawy 🙂 Pozdrawiam gorąco i do usłyszenia.

  • Ja długo planowałam przejście na weganizm, ale-jakoś-tak-wyszło, że mi nie wychodziło. Obejrzałam film „Ziemianie” i zostałam prawie-weganką od razu. Prawie, bo jem jeszcze jajka i żółty ser, ale to stan przejściowy. Film był na tyle dobitny, że kupione dzień wcześniej chyba-skórzane japonki zostały schowane w czeluściach szafki, bo nie mogłam na nie patrzeć.

    • Azarre powiem szczerze, że ja nie obejrzałam żadnego takiego filmu. Za bardzo mnie bolą takie obrazy. Wystarczyło mi dorastanie w rodzinie myśliwych. Zresztą ja od małego nie lubiłam mięsa. Oddawałam je mojemu psu pod stołem. Potem długo byłam wegetarianką i jadłam ser, sera nie mogłam się pozbyć długo. Poczytałam trochę o tym jaki jest koszt produkcji mleka i sera, załamało mnie to tak bardzo, że odstawiłam od razu. Często dostaję pytania czy jakbym dostawała jajka od „wesołych” kurek to bym jadła? Po tylu latach weganizmu już nie, po prostu odwykłam, mdli mnie zapach mięsa, jajek. Tofucznica jest dla mnie lepsza.

      • Ryczałam przez cały film ale chciałam wiedzieć jak jest na prawdę więc wytrwałam. Ledwo. Za każdym razem jak patrzę na mięso widzę tamte obrazy i to mnie powstrzymuje od skubnięcia kawałka kiełbasy. Nigdy nie byłam fanką mięsa ale za smakiem kiełbasy z grilla to tęsknię.
        Ja zostałam przy żółtym serze i jajkach bo zawsze tego u nas pełno, zakupy robi moja mama i zawsze kupuje mi za mało owoców i warzyw. A jak już kupi więcej to tyle, że nie przejem i się obraża, że poszło coś do kosza i znów kupuje mało… Więc czasem jestem zmuszona jeść to co jest. A jak mam wybrać szynka lub jajka, które babcia kupuje od chłopaka, który kurki na podwórku trzyma i „skubią trawkę”, to już wolę te jajka. Musze jednak przyznać, że faktycznie smak się zmienia i już mi tak nie smakują. Kiedyś zjadałam jajecznicę z 3, dzisiaj z jednego, żeby właśnie nie mdliło. Z tofu jeszcze nie miałam do czynienia. 🙂

%d bloggers like this: