Wynocha do Kanady!

Tak, dokładnie, do Kanady. Nie mam pojęcia, jak tam naprawdę jest, ale Kanada to taki mój azyl w głowie w razie, gdyby, jak jest bardzo źle i na starość. I nie, nie lubię syropu klonowego ani hokeja.

Błąkając się po blogach, znalazłam taki krótki wpis o tytule Weganizm to religia? Jak wiadomo wszystkim mięsożercom i obecnym politykom weganie to zło. Najlepiej określić to mianem sekty, ale porównywać do religii? I co ma z tym wspólnego Kanada? Otóż Kanada, to takie dziwne miejsce, gdzie wydaje się, że wolno wszystko, jest się tolerancyjnym „bo jest 2015”. Zagłębiając temat, znalazłam konkretne informacje, które uderzyły mi do mózgu i sprawiły, że sen o Kanadzie staje się coraz bardziej realny.

Komisja do praw człowieka w Ontario uznała wegańską ideologię tak samo istotną, jak inne systemy wiary. Co oznacza, że powinna być dokładnie tak samo chroniona przed dyskryminacją!

Definicja wiary w Ontario została zmodyfikowana tak, by zawierać niereligijne wierzenia, a do których zalicza się weganizm etyczny, weganizm jako styl życia czy system wartości. Co to wszystko w rzeczywistości oznacza?

Między innymi to, że takie miejsca publiczne jak, szkoły czy szpitale nie mogą nas (ich) dyskryminować, ze względu na wiarę czytaj poglądy. A co za tym idzie, każdy człowiek w szpitalu może domagać się, a właściwie poprosić o wersję wegańską posiłku. I co najważniejsze, przynajmniej w mojej branży: pracodawcy nie mogą dyskryminować pracowników, którzy nie chcą nosić odzieży roboczej zawierającej elementy pochodzenia zwierzęcego. Czyż to nie doskonały świat?

W trakcie mojej rozmowy kwalifikacyjnej do kolejnej korpo-pracy postawiłam jeden najważniejszy warunek: nie zlecam produkcji towaru zawierającego elementy pochodzenia zwierzęcego. Jak na razie się udaje.12-million-graphic

Wracając do Kanady, po co to komu?

Dwanaście milionów ludzi ograniczających spożycie mięsa? Na mnie ta liczba robi wrażenie, a to są dane z 2015 roku. W dzisiejszych czasach to dość pozytywne spojrzenie na świat. W Vancouver wprowadzono akcję pod tytułem ‚bezmięsne poniedziałki’ i namawia się do mniejszego spożycia mięsa na co dzień. Udział w niej biorą nie tylko młodzi ludzie, ale także seniorzy. Biorąc pod uwagę fakt, iż co roku w tej samej Kanadzie zabijanych jest 700 milionów zwierząt lądowych, jeden bezmięsny poniedziałek, to trochę za mało. Ważne, że jest.

Kanado, zaczekaj na mnie!

Chcę patrzeć na rząd wielokulturowy, chcę mieć przyrodę, jakiej w Polsce nie doświadczę. Przede wszystkim chcę móc naprawdę żyć lepiej, a nie tak jak nas do tego przyzwyczajono. Cieszę się, że istnieją takie miejsca, gdzie prawa człowieka są na pierwszym miejscu, gdzie tolerancja to nie tylko hasło wykrzykiwane na marszach po to, by przypomnieć o jego istnieniu. Kanado, gratulacje.

Aha, jak widać jednostka ma znaczenie!

Rys:Pani Krysia.

fot:http://www.vancouverhumanesociety.bc.ca/

http://vegnews.com/articles/page.do?pageId=7389&catId=1

Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

%d bloggers like this: