Jestem weganką i mam skórzane buty.

Tak, coś mi mówi, że rozpętam burzę. Wielu z was zastanawia się, co zrobić ze skórzanymi butami, kurtkami, które posiadacie z przeszłości? Każdy mógł kiedyś dostać taki prezent lub sobie samemu kupić, każdy mógł też kupić nieświadomie.

Dlaczego?

W naszym domu są ze 4 pary butów skórzanych. Jedno siodło rowerowe. Buty posiadam z przeszłości. Siodło dostałam z rowerem, używanym. Do dziś nie kupiłam nic skórzanego. Długo szukałam wegańskiej wersji pewnego buta. Nie znalazłam. Oryginalny kształt Red Wing Shoes (bo o nich mowa) jest nie do podrobienia. I stało się, w osiedlowym tanim ciuchu znalazłam, chwyciłam, kupiłam.

Sumienie.

Zachwycona wróciłam z nimi do domu. Pani Krysia przemówiła. Między innymi o tym, że nie popiera inicjatywy, nawet jeżeli jest to but używany. Ona nie mogłaby go nosić, bo to zwierzę. Tu pojawia się moja zrzędna mina. Moje buty marzeń, z odzysku, idealny kształt. Przecież ich nie założę. Pani Krysia chyba ma rację?

Podwójny problem

Nie wyrzucamy rzeczy, dopóki nie wykorzystamy ich do końca. Marnotrawstwem byłoby wyrzucenie rzeczy, które już posiadamy. Jak dla mnie marnotrawstwem jest także zostawienie takiego buta. Ktoś go kupił, napędził maszynę produkcji. Pojawił się popyt. Potem je tak bezlitośnie oddał (mam nadzieję, że w nich nie umarł) a ja je kupiłam, dałam im kolejne życie, które zostało zmarnowane. I wiem, że jeżeli będę nosiła je do końca życia, to z dala od innych wegan i mięsożerców. Każdy mi wytknie, co mam na nogach.

Dylematy wegan

Większość wegan uważa, że nie powinno się wyrzucać skórzanych rzeczy, które mogą posłużyć nam jeszcze długi czas. Nie powinno się także ich nosić. Większość z nich unika też dyskusji na ten temat z innymi weganami. Fora internetowe są pełne zapytań, co z takimi produktami zrobić? Jak dla mnie zostawić i używać do końca żywota.

Jeść (żyć) przyzwoicie

Bohaterka książki „Jeść przyzwoicie’’, podczas życia na diecie wegańskiej (testowała wiele diet) postanowiła wyrzucić wszystkie skórzane rzeczy z domu. Sama zdziwiła się, jak wiele takich rzeczy posiada. Z tego, co pamiętam, nie mogła się pozbyć jednej z nich. I tu nie pamiętam czy to była kurtka, siodło dla konia czy kowbojskie buty? Załóżmy, że ktoś takie buty wyrzucił (zmarnował). Ja je wzięłam, to:

  • Nie ma w tym nic złego, bo się nie zmarnują?
  • Będzie wiele złego, wszyscy mi wytkną co ze mnie za weganka, która nosi skórzane buty?

Moje pytanie brzmi. Jak żyć przyzwoicie i co zrobić z tymi butami? W dniach słabości mentalnej, narodowej, dziś nie wiem jak żyć. Z jednej strony szkoda mi, by takie buty się zmarnowały, z drugiej strony nie chcę nosić czegoś, co przyczyniło się do cierpienia. Co z hasłem reduce, reuse, recycling? Co z naprawianiem starych rzeczy, a nie kupowaniem nowych? Człowiek to takie marne stworzenie, co gubi się często we mgle. Powiedźcie jak wyglądają wasze historie w tych tematach?

 

 

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

%d bloggers like this: