Czy weganizm w Polsce jest żałosny?

weganizm

Do napisania tego posta zainspirował mnie mail od jednej z czytelniczek, która przypomniała mi swoimi historiami, jak żałosny jest weganizm w Polsce, a raczej zachowanie osób tego nierozumiejących.

Ile razy słyszeliście słowo wege propaganda? Mnie w pracy nazywają wege terrorystką i nawet jeżeli jest to żart, to wcale nie jest mi śmiesznie. Ja wiem, że istnieją weganie, którzy są szaleni, jak wielu innych ludzi bez względu na dietę czy rasę. Nie można ich wrzucać do jednego worka z naklejką weganin i pozamiatane. 

Wege propaganda.

Zacznijmy od tego najsłynniejszego stwierdzenia. Skąd ono się wzięło? W moim przypadku z chęci poprawienia losu zwierząt. Moja propaganda nie wygląda tak, że mówię komuś, że jest obrzydliwy, bo je mięso, tylko pytam, czy jest świadom tego, co je? W dzisiejszych czasach żywność jest mocno uboga, nawet ta zielona. Dlatego warto wiedzieć, skąd pochodzi, jak była uprawiana i czym pryskana. Mięso zawiera wiele substancji szkodliwych i nie powinno być już spożywane przez nikogo. Nie pokazuję nikomu filmów z rzeźni, nie pluję na mięso. Mimo chęci dzielenia się wegańskimi posiłkami usłyszałam:

  • ble, nic i tak nie smakuje tak dobrze jak mięsko
  • twój weganizm wywołuje u mnie wyrzuty sumienia, a ja ich nie chcę
  • z czym to się je?
  • dobre ale mięsa nie zastąpi
  • nie mogę jeść strączków, mam uczulenie

Wyjazdy i imprezy integracyjne.

To są najgorsze momenty w moim życiu. Wcale nie mam ochoty nigdzie jechać, bo wiem, jaki będzie problem z jedzeniem. I pomimo wielu prób załatwienia dań wegańskich zawsze kończyło się tak samo. Najczęstsze dania „specjalnie dla mnie „ na wyjazdach i imprezach służbowych to:

  • groszek z marchewką i kalafiorem gotowany w wodzie (przypomniało mi się przedszkole)
  • ziemniaki pieczone (kocham ziemniaka i zawsze mi ratuje życie, ale proszę ile można?)
  • brukselki pieczone, oblane masłem (podziękowałam)
  • zmarłe, faszerowane bakłażany (jak ktoś nie potrafi dobrze przyrządzić bakłażana, to powinien sobie darować )
  • ryba w każdej postaci
  • hummus na śmietanie albo i nie. (kucharz nie do końca wiedział jak go zrobił)

Tak właśnie wyglądają dania wegańskie w polskich hotelach, kurortach, przydrożnych pseudo restauracjach. Zawsze zabieram ze sobą wafle ryżowe, które nie raz uratowały mi życie.

Tu przytoczę historię jednej z czytelniczek, która na obozie w ramach żartu dostała miskę pełną ziemi, jako posiłek wegański. Od kogo? Uwaga- od wychowawców. Gratulacje dla tych panów.

Wegańskie kosmetyki i środki czystości.

Zaraz po jedzeniu dla wielu z was, to największy problem. Jak prać, jak myć ręce, czym się malować? Szczerze dla mnie to najmniejszy problem, ponieważ odkąd odkryłam życie Zero Waste, wyeliminowałam większość kosmetyków i niepotrzebnych opakowań z domu. Do mycia podłogi same robimy płyn na bazie octu, olejku herbacianego i starych cytryn. Do zębów pastę z oleju kokosowego i zielonej glinki. Jedynie czasem kupuję jeszcze tabletki do zmywarki i płyn do naczyń, ale już pracuję nad ich wersją domową.


Jednak gdybyście potrzebowali poniżej lista sklepów internetowych z wegańskimi kosmetykami.

Ekologiczna drogeria:http://www.drogeria-ekologiczna.pl/

Sweet Piggy: http://sweetpiggy.com.pl/6-makijaz#/

I nasz lokalny sklepik Zielona Szminka: http://zielonaszminka.pl/sklep/


Ze względów ekologicznych polecam wykonywanie kosmetyków samemu lub kupowanie ich lokalnie, nie generując kosztów, śmieci i emisji spalin.

W kwestii kosmetyków  wielu ludzi pytało, czym się myję? Czy moje mydło jest z tłuszczu? Czy się rozpuszcza w wodzie? Czy nie szkodzi środowisku? Ludzie nierozumiejący wegan imają się każdej płaszczyzny ich życia, by choć przez chwilę udowodnić im, że nie są tacy dobrzy dla świata, jak im się wydaje. Tylko po co? Jakim prawem ludzie, którzy nie robią nic, by zmienić ten świat na lepszy, oceniają wegan i wegetarian?

Wyjście na miasto z przyjaciółmi.

Nie jem w miejscach, gdzie serwuje się mięso, nasi znajomi wiedzą, że jak chcą iść z nami na obiad, to na pewno będzie to knajpa wegańska, ale są tacy, którzy tego nie rozumieją. Nie rozumieją, że z czasem zapach mięsa smażonego wywołuje u wegan odruch wymiotny, sami ludzie spożywający mięso inaczej pachną, weganizm dla wielu kucharzy w takich miejscach to choroba i raczej nie prosiłabym nawet o opcję wegańską.

Niedawno jedna z dziewczyn w Gdańsku opisywała, dokładnie taką sytuację. Wybrała się ze znajomymi na obiad, nie chcąc marudzić co do miejsca, postanowiła pójść tam gdzie wszyscy. Kelner powiedział, że coś wykombinuje i przyszykują jej opcję wegetariańską pizzy. Minęła chwila, gdy owa dziewczyna odnalazła pod serem ukryte kawałki mięsa. Oczywiście kucharz twierdził, że to pomyłka a kelner nie do końca poczuwał się do jakiejkolwiek odpowiedzialności, przecież takich dań nie mają w karcie. Dlatego nie ulegajcie, wybierajcie miejsca 100% wegańskie, a nic wam nie będzie grozić. Żaden bezczelny kucharz was nie oszuka.

Stołówka firmowa, szkolna, Pan/i Bułka.

Jak dostałam nową pracę, byłam zachwycona możliwością zjedzenia obiadu na miejscu. Szybko się jednak okazało, że to ten typ kucharza, co wybiłby wszystkich wegan. Ten typ co posiada w Gdańsku 3 ważne restauracje, a o gotowaniu wie tyle, co wyczytał z jakiejś starej Kuchni Polskiej. Nie kłóćcie się z takimi ludźmi, bo nie warto, wyjdzie ze szkodą dla was. Mnie w opcjach wegańskich zaproponowano:

  • zupę z groszkiem na kostce sztucznej, nie do końca wiem jakiej bo to tajemnica
  • frytki, nie wiadomo na jakim oleju
  • pizzę bez sera, ale z ukrytym w cieście jajkiem, próbując jeszcze sprzedać mi, to jako wegańskie

Jak dla mnie na miano szefa kuchni nie zasługuje nikt, kto nie potrafi przyrządzić pełnowartościowego obiadu w opcji wegańskiej, bezglutenowej itp.

Na uczelni natomiast nie znalazłam nic, wtedy jeszcze byłam wegetarianką i jadałam  jajecznicę z kanapkami z serem, ale gdybyście chcieli opcję wegańską na gdańskim ASP, to za mojej kadencji takich nie było.

Szybko o tak zwanej Pani Bułce, to taka osoba co dowozi kanapki do firm,tu zawsze była jedna odpowiedź na zapytanie o wersję wegańską: Czy może być z makrelą?

Szpital

Wiem, że w Warszawie jest taki, który ma różne diety, wiem też, że z przeprowadzonych badań wynikło, iż 90% posiłków nie zasługiwało na miano bezglutenowych, wegańskich czy choćby nadających się jeszcze do spożycia. Nie wiem, dlaczego takie miejsca, dają tak okropne jedzenie? Przecież tu chodzi o ludzkie zdrowie, szybką rekonwalescencję, przywrócenie organizmu do sił.

Na moją salę operacyjną w ramach lekko strawnego obiadu wjechał kotlet mielony w tłuszczu, ziemniaki i marchewka. W opcji wegańskiej nie dostałam nic, choć mogłam dostać ziemniaki, ale nikomu do głowy to nie przyszło, więc dostałam suchary.

Żenujące! Kto jak kto, ale lekarze powinni rozumieć, że ktoś ma uczulenie na laktozę, ktoś nie może jeść glutenu, a ktoś nie chce jeść mięsa. Polecam dobrze się na takie wypady przygotować.

Opisałam wam to z perspektywy nadmorskiego życia (Gdańsk), wiem, że w innych miastach może być trochę lepiej. Na szczęście u nas już jest parę miejsc, w których można się dobrze najeść. Nie zmienia to faktu, że świadomość ludzi dookoła jest karygodna. Od kucharzy po najbliższych przyjaciół i rodzinę. My nie jesteśmy chorzy, nie należymy do sekty, my po prostu chcemy jeść zdrowo, bez szkody dla zwierząt.

Powiedzcie mi co w tym złego? Czy dlatego, że jemy inaczej, możemy być prześladowani, wyszydzani i obrażani? Kto tu tak naprawdę uprawia propagandę i terroryzm? Co jest śmiesznego w podrzucaniu weganom mięsa na talerz? Co jest śmiesznego w podawaniu ziemi w garnku osobie, która zrozumiała, że może żyć lepiej? Odpowiem wam, nie ma  tu nic śmiesznego. Żałosna jest ignorancja i niewiedza, a czasami ludzka głupota, bo takie żarty są niczym innym jak brakiem dojrzałości i rozumu.

Weganizm po polsku tak właśnie wygląda, to nieustająca walka o to, by móc żyć lepiej w środowisku, które w większości nie dorosło do empatii i zrozumienia.

Ps. Jestem ciekawa waszych przygód. Napiszcie w komentarzach jakie najgłupsze teksty słyszeliście na temat swojego sposobu życia czy odżywiania.

 

 

Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

  • Emil

    Mam w pracy kolegę, obtłuszczony, z wiszącym podgardlem, porusza się tylko autem i wpierdziela codziennie śmieciowe żarcie, w tym często jakieś zmielone resztki ryb w puszkach z pomidorami, ble…i często próbuje mi dogryzć. Niestety nieudolnie, bo argumentów to on nie ma. Coś na zasadzie „miski z ziemią”, jak się nie ma argumentów to trzeba wyśmiać. Mam nawyk wyłączania stanby z monitora, raz mi się zapomniało, wyhaczył to i od razu krzywe teksty, że ja taki ekolog a nie wyłączam…itp, wiadomo. Gość, który żyje (jeszcze o dziwo) w trybie wielkiego olewactwa na wszystko. Sam nawet przyznał, że nie lubi czytać, książek więc nie tyka…No naprawdę jest się czym chwalić 🙂 Gość, który nic nie robi a wyśmiewa kogoś, kto czyni choć troszkę wysiłku aby coś zmienić…. Mam więcej przykładów. Ludzie, którzy na codzień jedzą białą pszenną bułkę z żółtym serem, do tego pierogi ruskie, na widok mega kolorowego, pożywnego posiłku wybuchają śmiechem i zaczynają pleść bzdury o niedoborach, no to jest najlepsze…. 🙂

    • Emil dokładnie tak to wygląda. Wydaje mi się jednak, że takie zachowania będą istniały w naszym kraju zawsze, bo ludzie boją się wiedzy. Wolą nie wiedzieć, niż myśleć całą noc jaką krzywdę robią zwierzętom, światu, sobie.

  • Smok

    Jejku, nie wiem jakbym zareagowała gdyby ktoś mi podał miskę z ziemią… Żenujące, ale i zwyczajnie przykre :/

%d bloggers like this: