Weekend w Trójmieście.

Weekend w Trójmieście za każdym razem wygląda inaczej. Co robię w te jedyne dwa dni wolnego? Zanim one nadejdą, planuję miliony rzeczy. Naprawię coś w rowerze (zawsze coś się znajdzie), pójdę na plażę, porysuję, porobię zdjęcia, pojadę do „dziadów” we Wrzeszczu a może spacer z psami po łące?

Sobota rano, czuję ból. Nie mogę się zdecydować. Ostatni weekend miło mnie zaskoczył, może opiszę go w skrócie. Jeżeli zupełnie nie interesuje Cię, co robię w dni wolne, zatrzymaj się tu.

Jedna rzecz jest powtarzalna, rowery. Pakujemy się z Krystyną i wyjeżdżamy zwiedzać miasto, czasami bez celu, czasami w poszukiwaniu nieznanych budynków, staroci i niedocenionych śmieci. Ludzie wyrzucają naprawdę wszystko, np. zestaw porcelany Rosenthal, sprzed wojny. Po drodze fotografuję wszystko, co ulega zmianie pod wpływem czasu.

weekend w trójmieście

weekend w trójmieście

Tamtego dnia plan był na zakupy u „dziadów” (grupa panów zbierających starocie i przeróżne znaleziska w sklepie o pięknej nazwie Emalia) Polecam, porcelana się znajdzie, używane kable, smycz, noże, książki, cokolwiek do domu. Idealne miejsce na zakupy potrzebnych rzeczy, niekoniecznie nowych, ale nadal działających lub w dobrym stanie. Idealne miejsce na wymianki. W okolicach można odnaleźć bardzo ciekawe kamienice oraz bardzo ciekawych mieszkańców.

weekend w trójmieście

Tym razem w Emalii nic nie znalazłyśmy, ale postanowiłyśmy zawrócić na stocznie, na Otwarcie Ulicy Elektryków. Impreza jak dla mnie nic nie warta, przykro mi. Ciąg food trucków śmierdzących różnym jedzeniem, by na koniec dojść do dość banalnego rękodzieła, nawet wystawione tam płyty winylowe były z niższej półki. Drugi rok z kolei przekonałam się, że nie dla mnie ta impreza. Jedzenie mam lepsze w domu, płyty też. Wracając zahaczyłyśmy o Inhalacje w hali B64. Na stoczni mogę patrzeć na wszystko, no oprócz food trucków.

weekend w trójmieście

weekend w trójmieście

weekend w trójmieście

Na sam koniec postanowiłyśmy odwiedzić jednak BioBazar i to, okazało się najlepszym wyborem tego dnia.

Nie spodziewałam się zachwytu jak zwykle. Taka głowa. To, co zobaczyłam w środku, odmieniło mój dzień, a nawet przyszłość. Okazało się, że w końcu znalazłyśmy miejsce, gdzie kupimy wszystkie nasiona na wagę, ryż, cieciorkę, soczewicę. Do tego boczniaki, pieczarki i inne grzyby w końcu bez folii (nie wkurza was to, że grzyby zapakowane na tacce już w momencie wyboru są zaparzone a często także spleśniałe?) Wszystko można zapakować do papierowej torebki. Wszystko, co widziałam, posiada certyfikaty eko. Niestety tym razem nie udało mi się zrobić dobrej jakości zdjęć, ale następnym razem, bo będzie to na pewno szybko, postaram się o lepsze. Gdyby dawali tam jeszcze tofu bez opakowania, mój ZeroWaste projekt miałby większe szanse. Oprócz warzyw, owoców, przetworów i kosmetyków znajdziecie także wszelkiego rodzaju mąki, chleby bezglutenowe, z czarnuszką, z ziołami. Ceny może wyższe niż w Biedronce, ale, wiesz co jesz.

DSCF0065

DSCF0066

Ten mało zachęcający hangar ma w sobie naprawdę dużo dobrych produktów, przede wszystkim ekologicznych. Miejsce na rower też jest. Polecam.

Taki dzień w skrócie, ja jak zwykle musiałam sfotografować jeszcze moje ulubione budynki Stoczni.

DSCF0054

DSCF0051

DSCF0046

DSCF0050

DSCF0090

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

%d bloggers like this: