W wegańskiej skórze.

Jesień idzie, za chwilę wszyscy ruszą po zakupy, odzieży zimowej. Futra, skórzane kurtki i skórzane buty, bo takie najlepsze, najtrwalsze, tak nam mówili całe życie. Czy aby na pewno tak jest?

Pewnego dnia w pracy, koleżanka mówi do mnie

–  Słuchaj widziałam ten artykuł, o skórze robionej z grzyba.

– Tak? I co?

– Fuj, to jest obrzydliwe. Jak można nosić grzyba na sobie?

Czy jakoś tak to było. W każdym razie dało mi do myślenia. Jak nas wychowano w czasach propagandy mięsnej, że obrzydza nas naturalny grzyb, a nie obrzydza zdarta ze zwierzęcia skóra. Skóra, która kiedyś była przymocowana do tkanki, do mięśni, ścięgien, a przede wszystkim do czującego, żywego stworzenia. To nas nie brzydzi? Mnie to wręcz wkurwia.

Zarzynane dla Ciebie.

Skóra przede wszystkim pochodzi od zwierząt (jakby ktoś nie był świadomy), takich jak krowy, świnie, kozy, owce, aligatory, węże, kangury, koty czy psy. To tylko część zwierząt, rynek jest dużo większy i zależy oczywiście od zachcianek konsumentów oraz danego trendu. Nie opiszę wam dokładnie procesu pozyskiwania,  bo jest zbyt okrutny. Możecie część z tego zobaczyć na filmie ( dla wytrwałych).

Skóra to nie tylko cierpienie zwierząt, okrutne kulisy handlu, nielegalne polowania, w przypadku zwierząt egzotycznych, to także chemia, która w milionach litrów jest przelewana przez pozyskany materiał,  by nadać mu miękkości, odpowiedniego koloru czy kształtu.

Poniżej opiszę wam trochę rzeczy, o których się nie mówi w całym, skórzanym biznesie.

  1. Każdego roku, przemysł skórzany zarzyna około biliona zwierząt.
  2. Większość skóry sprowadzana jest z Chin oraz Indii, które niezbyt przejmują się prawami zwierząt oraz humanitarnym ubojem, o ile można w ogóle tak to nazwać.
  3. Psia i kocia skóra jest czasami celowo mieszana z innymi produktami, więc możesz nawet nie wiedzieć, że nosisz na sobie skórę jednego z nich.
  4. W Indiach, zmusza się krowy by maszerowały dniami, bez wody, bite przez poganiaczy, szarpane i poniewierane, by na końcu umrzeć bezsensownie. Często pobudza się je, do dalszej drogi, wcierając paprykę chili w oczy.
  5. Nawet jeżeli produkt posiada metkę, iż został zrobiony w Ameryce lub innym kraju, najbardziej prawdopodobne jest to, że pochodzi on z Chin.
  6. Aby Twoje buty leżały idealnie i wyglądały jak trzeba, stosuję się wiele rodzajów chemii, między innymi formaldehyd, który w warunkach naturalnych jest silną trucizną.
  7.  Od 20-50% pracowników farbiarni jest narażona na ryzyko zachorowań na raka.

To tylko odrobina prawdy, tego okrutnego przemysłu. Czy To nie jest obrzydliwe? Ludzie zapominają, że ich torebka, but czy kurtka, to nie produkt ze sklepu, to skóra, pochodząca od żywej istoty, okrutnie zabitej tylko po to, by jej część założyć raz na rok.

Alternatywy? Wegańska skóra? Boski ananas?

 

wegańska skóra

rys. Pani Krysia

Piñatex™ , bo o nim mowa, to materiał stworzony Carmen Hijosa, która wiele lat pracowała nad produkcją skóry. Poszukując czegoś nowego, innowacyjnego zwiedziła wiele krajów, by zatrzymać się na Filipinach. To tam zaczęły się poszukiwania nowych, naturalnych włókien. Przełom nastąpił, gdy zrozumiała, że może stworzyć materiał bez procesu tkania czy dziania, zbity, gotowy do dalszej obróbki a co najważniejsze, z materiału najłatwiej tam dostępnego. W tej chwili skórę z ananasa testują takie marki jak Puma czy Camper, na prototypach swoich butów.

Chcecie wiedzieć więcej zajrzyjcie na ich stronę, to bardzo ładnie opisana historia. Klik tu.

Obrzydliwe grzyby? MuSkin, Myx i inne.

MuSkin to „skóra” wytwarzana specjalnie dla wegan. Jest w 100% biodegradowalna, produkowana z kapelusza grzyba i barwiona bez użycia jakiejkolwiek chemii. W dotyku jest dużo przyjemniejsza niż zamsz a także oddychająca i naturalnie odporna na wodę.

wegańska skóra

rys. Pani Krysia

Dzięki naturalnym sposobom barwienia nie jest toksyczna i idealnie nadaję się na materiały, które mają kontakt bezpośrednio ze skórą ludzką.

MYX to naturalny materiał produkowany z zarodników grzybów oraz włókien roślinnych. Produkt ten został wymyślony przez duńskiego projektanta Jonas’a Edvard’a, który skupił się przede wszystkim na wykorzystaniu odpadów domowych oraz zdolnościach boczniaków (są one w stanie rozbić martwy kawałek rośliny i wydobyć z niego celulozę wraz z enzymami. Nie znam się na tym, za bardzo więc polecam cały artykuł tu).

Czas na herbatkę.

Tak, na sam koniec, niesamowity pomysł na wytworzenie skóry z herbaty. Co roku projektanci mody poszukują lepszych rozwiązań, ciekawszych materiałów, bardziej naturalnych i ekologicznych. Young-A Lee wraz z zespołem projektantów stworzyli prototyp buta oraz kamizelki, uszytych z włókien celulozowych, produktu ubocznego procesu parzenia herbaty Kombucza. Wystarczy dodać kolonię bakterii i drożdży, a na powierzchni zacznie tworzyć się materiał, który następnie jest zbierany i suszony, tak powstaje teather. Skóra ta jest w 100% biodegradowalna i zamyka się w naturalnym cyklu zero waste. Niestety produkt nie jest jeszcze doskonały (gdy materiał zwilgotnieje staje się mniej wytrzymały) a badania nad jego funkcjonalnością są nadal prowadzone. Szczegóły znajdziecie tu.

Wiem, że te produkty nie są jeszcze dostępne w naszym kraju, pewnie ciężko też z dostępnością w Europie (Muskin można już kupić we Włoszech). Jakikolwiek zastępca jest o niebo lepszy od obdartej na żywca skóry zwierzęcia. Nie żyjemy już w jaskini, nie musimy się chronić przed zimami stulecia, wręcz przeciwnie.

Nowa moda, ekologia.

Buty z recyklingu są w dzisiejszych czasach bardziej wytrzymałe i zaawansowane niż te skórzane, dlaczego nadal ufamy tej mięsnej propagandzie, skórzanej ideologii, która wmawia nam od lat, że to najlepszy z możliwych produktów? Wystarczy prześledzić co sezon raporty WGSN (taki portal mega, ekstra płatny, który mówi, co mają ludziki w korporacjach robić, by być modnym ze swoją kolekcją) by dowiedzieć się, że nowe, zaawansowane technologie wykorzystywane w modzie pochodzą nie od zwierząt, a wręcz przeciwnie bazują na recyklingu, materiałach wtórnie przetworzonych.

Potęga marki.

Dlaczego siodło Brooks sprzedaje się w większej ilości to ze skóry niż z materiału? Skórzane od wieków było promowane jako, to jedyne, słuszne, najlepsze i pewnie są najlepsze wśród skórzanych, ale przez ich promocję ludzie boją się spróbować tych nieskórzanych. Też wygodnych, też ładnych. Brooks był przekonany, że w tej samej cenie (mniej więcej) sprzeda siodło „wegańskie” i skórzane. Trochę się przeliczyli.

Produkt na lata.

Można tak dywagować na temat każdego produktu, butów RedWings, kurtek pilotek czy siodeł dla konia. Wielu ludzi jednak zapomina, że te rzeczy były kiedyś robione na lata użytkowania, dookoła nie było odpowiednich materiałów. Dziś na szczęście najważniejsze staje się to, jak wyprodukować coś, z najmniejszą szkodą dla środowiska, wiedzą o tym największe i najlepsze marki. Promują nowe technologie, mam nadzieję, że świat jednak nie zginie za sprawą ludzi.

Chcecie więcej?

14 rzeczy, które przemysł skórzany ukrywa przed Tobą, tu.

Ciuchy wyprodukowane z bakterii tu. Pewnie dla niektórych obrzydliwe.

Teather czyli o skórze z herbaty tu.

MuSkin tu i tu.

O przemyśle skórzanym oczami Peta.org tu.

Najlepsza kampania reklamowa na temat okrucieństwa przemysłu skórzanego, poniżej.

 

Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

  • koshmaar

    Fajny artykuł, ale słowo „bilion” jest raczej dosłownie wzięte z angielskiego, a powinno zostać przetłumaczone na „miliard” 🙂

    • Dzięki Koshmaar za czujność, na pewno jeszcze coś znajdziesz, czasami bazuje na książkach anglojęzycznych i się zapominam, tak jak z przecinkami.

%d bloggers like this: