Veganmania 2015.

Jedno z pierwszych i mocno promowanych wydarzeń wegańskich/wegetariańskich w końcu w Trójmieście! Veganmania za nami, dałam sobie trochę dni na przemyślenie całej imprezy aby nie marudzić, ale nie dało się. No niestety rozczarowanie było prawie na każdym kroku zaczynając od zostawienia roweru.

Fot: Acia

Stojaczki jak przed sklepem w PRL-u a i w większości zajęte. Ludzie postanowili przypinać rowery do okolicznych drzewek i słupków.

Pierwsze wrażenie złe, ale nie poddaję się, wchodzę do miejsca, którego tak naprawdę nie lubię bo kojarzy mi się ze sztucznie kreowanym prestiżem. Sztuczną sztuką dla bogatych i z bardzo opalonymi ludźmi. Wchodzimy z koleżankami na parter,w sali po lewej wczasowicze konsumują posiłki zapijając je drinkami, po prawej stoi pani z „otwartych klatek” z ulotkami. Po przejściu dalej okazało się, że doszłyśmy na taras albo raczej wybieg. Przywitała nas głośna dyskotekowa muzyka i panie w bikini smarujące zwęglone ciała olejkiem, jakby było im jeszcze mało. Ciała mahoniowe, ale leżą i nadal skwierczą. Zniesmaczona postanowiłam jednak zapytać o drogę by nic więcej nie wypaliło mi oczu.

Sala pierwsza, pełna cudów i pokarmów.

Wszystko było by pięknie ale, sala nie posiadała żadnej klimatyzacji, ciasta rozpuszczały się w oczach a o napojach można było zapomnieć.  Na szczęście złapałam ostatnią koleczkę od Pani ze Spożywczaka, była jak obiecywano, przepyszna.  Co do oferty proponowanej na stołach, to przeważały chyba ciasta, trochę warzyw, kosmetyki (szkoda, że niektóre nadal z olejem palmowym). Dla mnie jako weganki nie było nic, co mogłoby mnie zaskoczyć, bo w takie produkty zaopatruję się raczej na co dzień.  Czy dla osób mięsożernych była to oferta atrakcyjna? Nie wiem, mogli zakupić mydło niby lepsze i zdrowsze i naturalne, spróbować dań orientalnych bo bez mięsa, może to i fajne.

Fot:Acia

Fot:Acia

Fot: Acia

Fot: Acia

Fot: Acia

Fot: Acia

Fot: Acia

Fot: Acia

Fot: Acia

Fot: Acia

 

Sala druga, krzesła, projektor wyświetlający jakieś dziwne ikonki i stres.

Nie mój, prowadzącej. Tyle pamiętam z pierwszego wykładu na, który trafiłam. Do dziś trochę nie wiem o czym on był, trochę o wszystkim, a trochę o niczym, tak bardzo chyba chciano przekazać tak wielką wiedzę w pigułce, że nie wyszło. Bardzo współczułam pani prowadzącej, która gestykulując próbowała się ratować, wszystkim chyba było jej żal. Szkoda, bo na pewno chciała dobrze.

Fot: Acia

Fot: Acia

Na szczęście wydarzyło się coś o czym warto tu napisać. Jeden wykład: Weroniki Szarafin (szarafin.diet): „Weganizm wzmacnia organizm? Co na to nauka?”

Ta pani uratowała cały dzień, sala była wypełniona po brzegi, co chwila dostawiano krzesła. Jej wiedza poparta badaniami przekonałaby każdego, jej mowa nie pozwalała nikomu na rozproszenie, a już na pewno nie nudziła nikogo. Ta osoba po prostu całą sobą przekazywała miliony informacji, doskonale poukładanych, wyważonych, przydatnych i ciekawych. Ta osoba sprawiła, że od nowa uwierzyłam w sens rozmów z dietetykami ale przede wszystkim ta osoba dotarła do ludzi na miejscu, nawet do tych mięsożernych. Dziękuję, ten wykład sprawił, że nie poczułam straty czasu po raz kolejny w dodatku dostałam pakiet informacji gratis.

Marudziłam, ale przyznam też, że siedząc tam zastanawiałam się jak powinno takie wydarzenie wyglądać i nie znalazłam odpowiedzi. Ciężko jest zainteresować wegan i wegetarian tym, co już wiedzą, mogą ewentualnie uzupełniać swoją wiedzę, spotkać się ze znajomymi i zjeść co nieco. Może tylko mi się wydaje, że każdy wie o tym jak wygląda chów klatkowy w Polsce, jakie to są liczby i jakie cierpienie. Zapewne wielu mięsożerców tego nie wie albo wcale nie chce wiedzieć. Skoro przyszli to może jednak chcą? Nie ma złotego środka na zainteresowanie tak szerokiej grupy osób tematami, które raczej są unikane, zamiatane pod dywan. Myślę, że gdyby nie to miejsce, to imprezę uznałabym za całkiem udaną, jednak słuchanie o cierpieniu z widokiem na „skwarki” i muzyką imprezową w tle dało mi dowód na to, że to miejsce nie dla mnie, to miejsce pachnie sztucznością, to miejsce nie powinno nazywać się Zatoką Sztuki.

Fot: Acia

Fot: Acia

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

%d bloggers like this: