Rozum w ogniu pytań.

Poruszył mnie jakiś czas temu komentarz pod postem z cyklu #podszept. Dotyczył kampanii reklamowej marki Nike między innymi, która pokazywała, że wszyscy jesteśmy równi. Tak w skrócie. Jadwiga napisała, że fajnie, ale marka ta wykorzystuje do pracy niewolników.

Produkcja ubrań to zło?

Na początku mnie to zmierziło trochę ale potem zaczęłam się zastanawiać, co jest dobre a co złe na tym świecie. Po paru dniach w Bangladeszu wiem, jak może wyglądać produkcja ciuchów, znam jej dwie strony i z perspektywy czasu stwierdzam, że nawet ta dobra jest zła, ale jest zła przez nas. Przez nas konsumentów.
Gdyby nie zapotrzebowanie, nie byłoby produkcji, nie byłoby też pracy dla ludzi, którzy żyją w slamsach, często z tego, co zrobią własnymi rękami, co ugotują, co znajdą.

Widok blaszanych bud imitujących domy naprawdę potrafi zapaść w głowie na zawsze, jako najgorszy koszmar świata. I tu pojawiają się pytania.

  • Czy to dobrze, że mają pracę, tak mało płatną?
  • Czy to dobrze, że ktoś ich wykorzystuje?
  • Czy bez produkcji ubrań byłoby im lepiej?

Spotkałam się z ludźmi, w Dhace, którzy wyjechali do USA tylko po to, by zdobyć wiedzę, jak robić biznesy, potem wrócić i wykorzystywać „swoich ludzi”. A może dawać im płatną pracę? Komu to osądzić? Gdzieś kiedyś ktoś powiedział, że przeprowadzono badania społeczne w Bangladeszu i wynika z nich, że jest to jeden z najszczęśliwszych narodów na świecie, dziwne prawda? Tu jednak należałoby się odnieść do bardzo dużego analfabetyzmu, można to wytłumaczyć, że Ci ludzie nie wiedzą co mogą chcieć i ile osiągnąć, dlatego dobrze im tak jak jest.

 

Bangladesz

Z drugiej strony, gdybyśmy my nie chcieli tak dużo i żyli skromniej, może dałoby się jeszcze jakoś uratować tę planetę. Chiny zaczęły się buntować przeciwko wykorzystywaniu ludzi i niskim płacom i dobrze, jednak cała produkcja teraz szuka rozwiązań w miejscach, gdzie jest taniej a taniej jest w Bangladeszu. Moim zdaniem Bangladesz powinien się zbuntować, tylko kto tam to zrobi? Rząd? Nie bardzo, oni tam żyją z łapówek, a wiadomo najlepsze łapówki, są u największych, czyli producentów ubrań i tkanin. Koło się zamyka. Po raz kolejny powtórzę, to my musimy coś zmienić w kupowaniu, w mądrej modzie, a nie fast fashion, które nie służy już niczemu prócz produkcji milionów ton materiału, bezwartościowego, na raz.

Recykling w modzie jest mydleniem oczu?

Inna kwestia to moda na recykling wśród marek odzieżowych. Będę o tym pisać, bo ma to dobre aspekty w całym tym źle masowej produkcji. Dobrze, chyba że ktoś postanowił odzyskać materiał gdzieś tam zalegający na dnie oceanu, ale z drugiej strony produkując odzież ze sztucznych włókien, nic nie zmieniamy. Plastik nadal wraca do oceanu, a wszystko to pokazał mi ten film.

 


Zastanowiłam się wtedy, co jest dobre w tym świecie?

Znajdujemy alternatywy na produkcje skór, ale jeżeli to się stanie popularne, to też zaszkodzi, na pewno w mniejszy sposób niż zabijanie zwierząt i procesy chemiczne, jakim poddawana jest skóra w celach zadowolenia klienta.
Mimo wszystko nadal o tym piszę, bo mam nadzieję, że jak znajdziemy dużo alternatyw, to dużo się zmieni, a przede wszystkim wzrośnie świadomość, bo chodzi głównie o to, by wiedzieć, jaki wpływ mają nasze działania na tę planetę.

Wybaczcie nostalgiczny ton, wydaje mi się, że w obecnej wyrzynce drzew odbywającej się w Polsce, z całym tym cyrkiem żałuję, że to przedstawienie się nie kończy. Kupiliśmy sobie bilety na przedstawienie, które odbije się na nas wszystkich, już nikt nie wyjdzie z niego taki sam. Na pewno nie wróci do tego samego krajobrazu.

Żeby nie brzmieć tak apokaliptycznie, widzę małe zmiany, widzę, ale poza Polską. Pani Krysia powiedziała mi ostatnio, zobacz, nic dobrego nie ma, nie ma nadziei, co tu się wyprawia? Powiedziałam jej wtedy o tym, jak 2016 rok zmienił wiele w życiu nie tylko Polaków, o tym, jak w Norwegii postanowiono zadbać o lasy, zauważono, że weganizm jest przyszłością i duże zakłady mięsne już nie są tak pewne swojej produkcji, postanowiły jednak coś zmienić i produkować także alternatywę. Weganizm przebił się do mediów i mimo iż nadal zbiera przeróżne opinie, jest tematem dyskusji.

Są ludzie, dla których prawa zwierząt są ważne i będą o nie walczyć przez całe życie, dzięki takim ludziom może wiele się zmienić. Bo Ci ludzie to też przedstawiciele państw, które zauważyły, że zmierzamy w bardzo złym kierunku i trzeba jak najszybciej to naprawić.

Przykładem niech, chociaż będzie kampania na rzecz transportu zwierząt #stopthetrucks. Więcej poczytacie tu. Podpiszcie koniecznie petycję, wasz głos też się liczy, właściwie najbardziej.
To jak cieszyć się czy nie z tego, co nas otacza? Chyba potrzebuję więcej pozytywnej energii albo chociaż słońca. Ważne byśmy mówili, rozmawiali, byli świadomi. Od myśli do czynu, róbmy dobro, zawsze. To chyba jedyny sposób na cieszenie się z działań.

Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

  • O jejku! Dopiero teraz znalazłam ten tekst i czuję się zaszczycona. Nie miałam pojęcia, że byłaś świadkiem takich rzeczy. Całym sercem zgadzam się z tym, co napisałaś, że taka ilość ludzi, pracujących właśnie w takich, a nie innych warunkach, są naszą winą i mamy ich życia na sumieniu. Jedynym sposobem, na poprawienie życia tych osób to albo wspieranie lokalnych, sprawiedliwych, małych firm (jednak ze względu na kieszeń i ekologię, jest to opcja nr 2) lub kupowanie ubrań używanych. Niestety (a może stety), aby dokonać jakiejkolwiek zmiany, potrzeba działań wielu ludzi. Ale my już nad tym pracujemy : )

    • No widzisz, dla mnie każdy komentarz jest ważny, często myślę nad tym co ktoś mi powie, albo co ludzie myślą. Dziś trudno jest żyć jeżeli jest się świadomym wszystkich procesów i trudno dokonywać wyborów. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie można mówić o Bangladeszu jeżeli się tam nie było i to jest prawda. Bangladesz zostawia piętno i skazę w głowie. Po nim już nic nie jest takie samo.

%d bloggers like this: