Polowaneczko, recenzja z osobistymi komentarzami

  • Home
  • Blog
  • Polowaneczko, recenzja z osobistymi komentarzami

Co mogłam dowiedzieć się o myśliwych, czego nie wiedziałam jeszcze z domu? Sięgnęłam po Polowaneczko, bo krótka to książka, okazało się, że brutalności w tej tradycji jest więcej, niż pamiętałam.

Znałam tylko aspekt martwego zwierzęcia, wiszącego głową w dół na babcinym balkonie, sztucznych oczu saren, poroża majestatycznego bez głowy, szorstkiego dywanu, ze skóry dzika, zajęczych łapek, jako ozdoby, pomijając w tym wszystkim krwawą rzeź niewinnych zwierząt.

Trofea zakompleksionych ludzi

Nie znałam tej okrutnej zabawy w trakcie, zwanej polowaniem, regulacją gatunków, pomocą biednym gospodarzom, którym wilk zabija owce, wszystko idealnie usprawiedliwione. Widziałam, za to poranionego psa, który wracał z polowania, pijanych ludzi i trofea, najgorsze na świecie trofea nędznych, zakompleksionych ludzi, którzy wierzyli, że są królami, ratującymi świat.

Książka Polowaneczko mogłaby zapisać się w kategoriach horroru, taniego polskiego horroru, skrywanego skrupulatnie pod nazwą tradycji, szlachetnych działań, z bożym błogosławieństwem.

Podzielona na ciekawe części: artykuł, który nie mógł w całości pojawić się w Gazecie Wyborczej, zmieniony następnie w wywiad, oraz komentarze autora obrazujące jego doświadczenia z polowań, w których uczestniczył jako tłumacz, internetowe komentarze myśliwych i miłośników zabijania dla zabawy, wychodzi z tego krwawy obraz, o zapachu żółci, z flakami na wierzchu, tak, do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że istnieją kule rozpruwające ciało sarny tak, że powstaje w nim lej, wypychający przez otwór wnętrzności.

Okaleczanie dla zabawy

Nie wiedziałam, także, jak wielki procent zwierząt jest okaleczanych celowo, by nie zniszczyć poroża, ale by uszkodzić serce, wątrobę, tętnicę, by zwierzę za daleko nie uciekło, by w miarę szybko padło, bo jak odejdzie za daleko, to trofeum przepadnie.

„Ze wszystkich horrorów, z morza krwi i wnętrzności, najbardziej zapadły mi w pamięć spojrzenia konających. Oczy sarny, żywe nawet po śmierci. Oko kuropatwy, Kto raz widział z BLISKA przerażone, zdziwione, a zarazem ufne spojrzenie konającej, skulonej z bólu i strachu kuropatwy, ten nie zapomni, tego do końca życia. Jest to jakby spojrzenie dziecka, które pyta: Co ze mną robicie? Które naiwnie zwraca się do swoich oprawców: Pomóżcie mi! Coś się ze mną stało strasznego!

Szklane oczy nadal patrzą

To jeden z cytatów, który zabolał mnie najbardziej, bo ja do dziś pamiętam te oczy, nie rozumiałam, dlaczego są otwarte, dlaczego wydają się żywe, a potem ktoś zastąpił je takim, które już nigdy się nie zamykało. Ich głowy wydawały się nadal żywe, a jednak po godzinach preparacji, skrupulatnie czyszczonych zwłok, zawisały na ścianach domu i mówiły tylko tyle, że są martwe. Nigdy nie były dla mnie symbolem męstwa. Były i są symbolem bezsensownej śmierci, bolesnej i okrutnej, bo kto myśli, że zwierzyna dostaje i strzał i pada, jest w błędzie.

-Strzelałem do gęsi i, wyobraźcie sobie, co za śmieszny przypadek, spudłowałem. Urwałem jej tylko łapy. Pofrunęła dalej bez łap. -To jak będzie mogła wylądować? Pyta „dowcipnie” piękna dziewczyna, towarzysząca bogatym myśliwym za przystępną cenę dwustu pięćdziesięciu euro całodobowo.

Oczywiście nastąpił rechot. Takich cytatów w Polowaneczku jest więcej.

„… I ten lis tak piszczał, tak piszczał, tak jazgotał i kręcił się w kółko, pewnie dostał śrutem w jądra! Ha, ha, ha!!!” (to wypowiedź pewnej nobliwej pani, zapalonej myśliwej).

Powiecie, że ok, zdarzają się zwyrodnialcy, ale przecież to myśliwi narażają się na ataki wilków, dzików, niedźwiedzi. To oni narażają swoje życie w walce o nasze dobro. Tylko jak nazwać polowanie z wykorzystaniem noktowizorów? Z użyciem feromonów przyciągających zwierzę do miejsca wabienia, polowanie podczas godów, gdzie używa się specjalnie wytworzonych do tego gwizdków imitujących nawoływanie samicy? Dokarmianie zwierzyny, by nie zabrakło sztuk w następnych latach do ubicia?

Kłusownictwo jest lepsze?

Oczywiście powstały zapisy w prawie, kiedy myśliwy nie może strzelać i byłoby super, gdyby zwierzęta potrafiły czytać, bo wtedy miałyby szansę na przeżycie, nie zrywałyby się do lotu (kaczkę można ustrzelić tylko w locie).

Podoba mi się też aspekt porównania tu do kłusownictwa, który bardzo mocno zabolał zwolenników myślistwa, gdy autor im wypunktował, że kłusownik poluje, po to, by mieć na życie, a myśliwy dla frajdy.

Tak samo, jak teoria, że myśliwy jest „naturalnym” selekcjonerem i wybija najsłabsze sztuki, co jest absurdem, bo polowanie na chorą zwierzynę, to nie polowanie, to nie daje dreszczyku emocji, a już na pewno nie daje pięknego trofeum. Takiego „etycznego” odstrzału podobno dokonują leśnicy.

„ Myśliwy jest przekonany, że zabija zwierzynę dla jej dobra i z przyjaźni. Co więcej — sądzi, że nie zabija w imieniu własnym, on zabija w imieniu koła, obwodu, państwa, ojczyzny. A jak jest naprawdę? Naprawdę strzela, kto ma ochotę i jak umie, a najczęściej- jak nie umie.

W poszukiwaniu upragnionej rubinowej kropelki

To naprawdę tylko parę burzących krew w żyłach wypowiedzi, ta książka jest nimi przesiąknięta. Także językiem stworzonym przez myśliwych w celu budowania pięknej baśni o bohaterze narodowym — myśliwym. Od kurwy ( przekleństwa) do poezji, od żyda do pedała w imię Boga, za papieża, w imię polskości. To wszystko znajdziecie w tej książce, pełna analiza problemu. Od dzieci zachwyconych swoimi ojcami, po sadystyczne kobiety. By na końcu dostrzec lawinę śmierci, urwane nogi, odstrzelone narządy rozrodcze, przedziurawione serce, rozerwana wątroba, poderżnięte gardło w poszukiwaniu upragnionej rubinowej kropelki! 

 

Polowaneczko to sadyzm i żadna piękna literatura ani tradycja tego nie zmieni.

Tomasz Matkowski – Polowaneczko

Wydawanictwo Nowy Świat 2009

fot: Photo by Vincent Erhart on Unsplash

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

%d bloggers like this: