Podszept #4. Jesteśmy kobietami, nie przedmiotami. Czy zabije nas mikro bakteria?

  • Home
  • Blog
  • Podszept #4. Jesteśmy kobietami, nie przedmiotami. Czy zabije nas mikro bakteria?

I po Manifie. Specjalnie jakoś się nie ekscytowałam tym wydarzeniem, nie tak mocno, jak #czarnymprotestem, ale zostałam miło zaskoczona. W Gdańsku było nas naprawdę dużo, kobiety z każdego pokolenia.

Kobiety nie są przedmiotami.

Nie są czyjąś własnością ani zabawką. W tym tygodniu widziałam dwa filmy promujące pewną markę odzieżową, w których niewiele na temat tej marki było pokazane. W zamian pojawiły się szowinistyczne i przepełnione sprośnością kadry. Wydaje mi się, że niektórzy nadal żyją w przekonaniu, że seks i gołe ciało sprzeda wszystko, podczas gdy wielkie marki i agencje reklamowe stawiają na #Femvertising, czyli filmy reklamowe promujące kobiety jako silne, stanowcze, inteligentne. Skierowane do kobiet i o nich samych. Prawdziwe, niewyidealizowane. Zobaczcie dwa przykłady.

 

Jak się nazywa człowiek, który tylko czasem je mięso?
Demitarianie ludzie, którzy w sposób świadomy konsumują, by zmniejszyć spożycie mięsa ze względów ekologicznych. Gdybyście nie pamiętali, to są jeszcze fleksitarianie. Jedzą mięso tylko okazjonalnie, poza domem, na przyjęciach. Fajnie przynależeć do jakiejś grupy, ale jakoś to do mnie nie przemawia. Tak, wiem, powinnam się cieszyć, że to zawsze jakiś krok do przodu. Brawo mięsożercy, że zauważyliście choć trochę szkód jakie wyrządza przemysł mięsny.

Zabójcze sery.
Może za przejściem na dietę wegańską będą odpowiedzialne wiadomości np. o tym, że dwie osoby nie żyją po spożyciu sera z niepasteryzowanego mleka. Wszystko wydarzyło się w USA, gdzie temat serów z mleka zwanego RAW stał się bardzo gorący. Dlaczego ludzie chcą spożywać takie produkty? Wielu wierzy, iż leczą one alergię, jest jednak więcej minusów niż plusów tych produktów, szczególnie, że proces pasteryzacji często zabija wszelkie szczepy bakterii, między innymi Salmonelli czy Listerii. Więcej poczytacie tu. Po angielsku.

Wegańska skóra po raz 100.
Ja nie wiem, dlaczego ludzie mają takie zapotrzebowanie na wegańską skórę, ale codziennie czytam o nowych technologiach i substytutach organicznych. Tym razem drzewa bananowca. Dużo bardziej ekologiczne niż skóra ze sztucznych materiałów, szkodliwych dla środowiska.

 

Bardzo ciekawe rozwiązanie, zastanawiają mnie barwniki, czy też są naturalne? I jak wiadomo, wszystko dobre w umiarze, gdyby doszło do masowej produkcji, prawdopodobnie nie byłoby już tak ekologicznie.

Fot: Unsplash.
Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

  • Pewnie zdajesz sobie z tego sprawę, ale naprawiasz świat! Dzięki takim ludziom to miejsce staje się lepsze!!! Dziękuję!

    • Jadwigo, wręcz przeciwnie. Cały czas czuję, że nadal za mało. Taka głowa. Wiem, że jest tu garstka osób, która zmieniła swoje podejście do świata, do zwierząt. Za to jestem wdzięczna, mam nadzieję, że będziecie dalej przekazywali tę wiedzę.

      • Moim skromnym zdaniem jest to nasz obowiązek. Każdego z nas. Po części chyba po to tu jesteśmy.

%d bloggers like this: