Nie strzelajcie!

Chciałabym się z wami podzielić treścią listu, który dziś wysłałam do Posłów i Posłanek w sprawie nowelizacji prawa łowieckiego. Wielu z moich znajomych uważa, że myśliwi są potrzebni, że myśliwi nam pomagają zabijając zwierzęta wściekłe i zagrażające naszemu życiu.  Ja mam trochę inne doświadczenia:

Panie Posłanki i Panowie Posłowie:

zanim wkleję tekst, który prawdopodobnie dostaliście już od wielu ludzi i o tej samej treści chciałabym dodać coś od siebie. Jestem wychowana w rodzinie myśliwych, mój dziadek był królem łowiectwa, chlubił się każdym zabitym zwierzęciem. W domu babci każde wnętrze udekorowane były trupami i może to nic złego dla niektórych ale były też inne sytuacje min:

  • zmuszanie najmłodszych wnuków do zapoznania się z bronią oraz obróbką zwierząt w formie zabawy. Opowieści jak rozerwać psu szczękę w trakcie ataku, jak ukręcić głowę zającowi!
  •  zmuszanie starszych dzieci do strzelania z wiatrówek w celu edukacji
  •  zmuszanie do zjadania upolowanej zwierzyny bo coś trzeba było z tym zrobić.
  • proponowanie alkoholu najmłodszym  chłopcom z rodziny, bo muszą się zaprawić w życiu. Te dzieciaki czasami miały 4 latka!
  • jeżeli wśród dzieci myśliwych nie było potomków męskich to dziewczynki były zmuszane do zapoznania się z bronią i jej obsługi. Czy Państwo wiedzą jakie siniaki powstają w wyniku odrzutu strzelby? Czy Państwo widzieli kiedyś bark młodej dziewczyny po takiej zabawie starszych panów? Każdy miał ubaw ale dziewczynki nie bardzo.
  • dziadek po śmierci babci oszalał i mierzył do wnuków z wiatrówki w domu, to była jedna z bardziej przerażających rzeczy, która mnie spotkała. Bardzo bym chciała by w żadnym domu więcej taka sytuacja nie miała miejsca.
    W efekcie końcowym mój ojciec i większość męskich przedstawicieli rodziny wracała pijana z polowań nie do końca pamiętając co wydarzyło się dnia poprzedniego, nasze psy wracały poranione bo po uczcie nie ważne było czy zwierzę ucierpiało w trakcie polowania czy nie a jak się nie nadawało to po prostu się go zabijało. Pominę już fakt topienia szczeniaków a właściwie nie pominę, szczeniaki, które nie pochodziły z rasowego połączenia oddawało się na wieś albo topiło w rzece. Lata spędzone z dziadkiem i moją super łowiecką rodziną to lata najgorszych cierpień, patrzenia na zwłoki i okrucieństwa nie mające żadnych ograniczeń prawnych. Mam nadzieję, że Państwo zastanowią się nad wszelkimi ustawami w tym temacie, mam nadzieję, że nikt więcej nie będzie musiał patrzeć na tak bezsensowne i często grożące utratą życia zachowania a na pewno już pozostawiające bliznę na umyśle i sumieniu małego dziecka.
Treść listu oficjalnego, gotowego do wysłania możecie znaleźć tu:
https://www.facebook.com/events/1431068713882728/
Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

%d bloggers like this: