Kraina mlekiem płynąca?

Obraziłam się na miejsce wegańskie, które wprowadziło do sprzedaży ser kozi (od wesołych kóz) i jakoś mnie to zabolało. Dlaczego?

Czytając książkę Farmagedon, uświadomiłam sobie, że nie mit krainy mlekiem płynącej, z wesołymi krówkami, czy kózkami raczej nie istnieje. Propaganda mleczna jest tak doskonale zaprogramowana, że przeciętny obywatel nie ma o niej pojęcia.

Propaganda służy tylko temu, by zalegające miliony litrów mleka gdzieś upłynnić. Właśnie nadchodzi kryzys biznesu mleczarskiego. A nam nadal pokazuje się takie obrazki na billboardach, jak to krówka jest zadowolona, szczęśliwa, leży sobie na kanapie i dzieli się mlekiem, z którego robi się serek.

Łaciate kampania reklamowa

Szkoda, że nikt nie pokazuje prawdziwych zdjęć z hodowli, postanowiłam wam oszczędzić tego tutaj.

Wielki kryzys w Wielkiej Brytanii.

Pięć dni temu przeczytałam informację o farmach w Wielkiej Brytanii. Prawdopodobnie zostaną zmuszone do drastycznego obniżenia cen mleka z powodu kryzysu. Mleczne farmy, dosłownie ledwie dyszą, a banki nie chcą użyczać im już kredytów. Czy związane jest to z weganizmem?

Druga strona medalu.

Dziesięć lat temu w samej Anglii i Szkocji istniało około 21 tysięcy farm mlecznych, dziś jest ich 10,5 tysiąca. I wiem, że uznaje się  hodowców za okropnych ludzi, ale czasami są też inne strony tego biznesu. Wielu z nich myślało, że inwestuje, widziało w tym szansę na rozwój, dziś zostały im długi nie do spłacenia i zero pomocy ze strony państwa.

W Indiach odnotowano wiele przypadków samobójstw, związanych z masową produkcją (zboże GMO). Farmerzy kuszeni byli (przez zagraniczne koncerny) odpornym na zarazę gatunkiem pszenicy, po czym zostawali bez żadnego wsparcia i bez produktu na, który wyłożyli swoje ostatnie pieniądze. Tracąc wszystko, łatwo sięgnąć po „z pozoru” najłatwiejsze rozwiązanie. Nie wiem, czy rolnicy są dziś odpowiednio szkoleni, czy hodowcy przechodzą jakieś kursy, wiem, że w tym biznesie cierpią przede wszystkim zwierzęta, ale zdarza się, że też ludzie.

Rada do spraw Rozwoju Rolnictwa i Ogrodu dodaje, iż 75% brytyjskich gospodarstw jest obecnie stratnych, co 5 tygodni zamyka się kolejne gospodarstwa, w ciągu następnych 10 lat ich liczba może spaść o około 5 tys. Przyznam, że nie będę z tego względu płakać.

Kozy.

Szczęśliwe istnieją tylko na łące, najczęściej widzę te, które zostały uratowane od śmierci w hodowli przemysłowej. Możecie je obejrzeć między innymi na filmikach Farm Sanctuary (live, polecam dla relaksu). Produkcja ich mleka wygląda dziś dokładnie tak samo jak produkcja mleka od krowy.

Jeżeli ktoś, mi mówi, że ta koza na pewno była szczęśliwa, zapytałabym się, która matka byłaby szczęśliwa, gdyby co chwilę do jej drzwi pukał jakiś człowiek z pustą kanką? Czy ona też byłaby szczęśliwa, dzieląc się mlekiem, przeznaczonym dla jej dziecka? I nudzi mnie używanie argumentu, że przecież można kupić takie mleko od rolnika, gdzie zwierzęta są szczęśliwe. Jaki jest procent takich ludzi, a jaki tych, co chodzą po mleko do Biedronki czy innego marketu?

Może jednak ten świat się trochę zmieni na lepsze, ten spadek popytu na mleko, doskonale pokazuje jaki wpływ mają nasze świadome decyzje na wielkie korporacje i nie jesteśmy w tym sami. Dobre decyzje, powodują dobre zmiany.

Ps. Pamiętajcie, że zamiast mleka skalanego okrucieństwem, możecie wybrać napoje roślinne z soi, ryżu, migdałów, orkiszu, orzechów nerkowca i wielu innych roślinnych zamienników.

 

Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

  • Ja, jak to ja, muszę się do czegoś przyczepić ; ). Mianowicie do mleka z nerkowców:
    „Żeby zebrać orzech nerkowca, trzeba go wyciągnąć z owocu i to ręcznie. Niby nic takiego, prawda? Tylko zanim dostaniemy się do orzecha, mamy styczność ze żrącym olejem, który znajduje się w środku. Czasami owoc wybucha, zanim pracownik wyjmie orzech i parzy jego ciało. Standardy pracy w krajach, gdzie zbiera się nerkowce, są jakie są. Dość, że to praca z głodowymi zarobkami to ludzie ją wykonujący są poparzeni, mają na ciele niezagojone rany i mnóstwo blizn.” Rosaline

    • Jadwigo, to się tyczy prawie każdego produktu produkowanego dziś masowo. Czy wiesz jak toksyczne są ubrania i proces ich „ulepszania”? Czy to powoduje, że ludzie mniej kupują ubrań? Samo zbieranie bawełny, która nie jest ekologiczna jest dziś toksyczne dla ludzi ze względu na używane pestycydy. Zawsze jest jakieś zło, należy dokonywać świadomych wyborów. Kupować produkty fair trade, kupować najlepiej używane ubrania, nie przyczyniać się do napędzania machiny produkcji masowej. Gdybym jednak miała dokonać wyboru w przypadku mleka, nadal wybrałabym to z nerkowca, ponieważ przemysł mleczny jest jednym z najbardziej okrutnych dziś przemysłów, gorszy niż mięsny, bardziej bezwzględny i wyrządzający ogrom cierpienia. Polecam zobaczyć jakikolwiek film nakręcony przez organizację Peta ze słowem kluczowym diary industry.

%d bloggers like this: