Dlaczego kompostowanie jest sztuką?

Kompostownik w domu

Nasz kompostownik świetnie się spisywał całe lato na balkonie, właściwie to nasze dżdżownice dużo pracowały. Jednak w pewnym momencie pojawiły się inne sąsiadki i nie było już tak pięknie. Dziś zaczynamy od nowa.

Piękny design, każda mucha siada.

Tak się złożyło, że mniej więcej w połowie przygody z kompostowaniem pojawiły się muszki owocówki, myślałyśmy, że to nasz największy problem, jak się potem okazało wcale nie ostatni. Z owocówkami radziłyśmy sobie  za pomocą olejków lawendowych, na chwilę pomogło, ale potem pojawił się gatunek muszki przypominającej ćmę. To tak zwane ćmianki.

Nasz pierwszy kompostownik

Zobacz

 

Cała ściana wokół kompostownika była usłana kolonią tych much. Dodam, że kompostownik nie śmierdział, może miał zbyt dużą wilgoć? Jednak przyszła jesień i czas na decyzje, co robimy dalej? Czy wnosimy kompostownik do domu z muchami? 

Kompostownik w domu to porażka?

Zabrałyśmy całość (z muchami) do domu. Pomyślałyśmy, że przesuszymy podłoże, to sobie zmienią siedzibę, jednak ten kompostownik był dla nich idealnym domem, jak się potem okazało, dla kolejnych pokoleń także. Nie nadążyłyśmy wynosić tych muszek z domu, za pomocą słoika, żeby było w miarę delikatnie. Jednak po 200 poddałyśmy się. Muszki były w salonie, w kuchni i w łazience. Koniec! Postanowiłyśmy zakończyć kompostowanie w domu.

Ciężko się rozstać z dżdżownicami.

Pani Krysia część kompostu wyniosła pod domowe drzewa, razem z częścią naszej wspaniałej rodziny dżdżownic. To było bolesne, tyle poświęconego czasu, tyle uratowanych dżdżownic od śmierci ( kupiłyśmy je w sklepie z przynętą), tyle kolejnych pokoleń wyhodowanych. Zostawiłyśmy małą garstkę pierścienic, idealnie wyselekcjonowaną z poprzedniego kompostu, razem z młodymi. Zostały w małej donicy, do której z czasem zaczęłyśmy dorzucać jedzenie.

Nie da się żyć bez kompostownika.

Nie potrafiłyśmy długo wytrzymać bez kompostownika, każda resztka jedzenia wydawała się zmarnowana, nie mamy kosza, nie wiedziałyśmy co z tym wszystkim zrobić. Dwa miesiące karmiłyśmy doniczkę, z całą rodziną dżdżownic, postanowiłyśmy zacząć od nowa. Kompostownik wymyty, idealnie wysuszony, wprowadzamy dżdżownice.

Jak na razie ćmianek nie ma, oczywiście jakieś pojedyncze małe muszki się zdarzają, ale teraz dopiero czuje, że wszystko wróciło do normy. My nie potrafimy już żyć bez tego przetwarzania resztek, a na pewno nie potrafimy, żyć ze zbędnym pojemnikiem na śmieci.

Trzymajcie kciuki, oby się udało, jak to ktoś kiedyś powiedział-kompostowanie to sztuka i dziś potwierdzamy to. Piękna i ciężka sztuka utrzymania właściwego podłoża, odpowiednich warunków, ale jaka wspaniała i satysfakcjonująca!

 

Zdjęcie ćmianki pochodzi z : https://swiatmakrodotcom.wordpress.com

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

%d bloggers like this: