Klatki Europy - jak krzywdzimy zwierzęta?

Klatki Europy – jak krzywdzimy zwierzęta?

Stłoczone w klatkach na ziemi, w transporcie do rzeźni. Każdy kolejny dzień, to miliony sekund cierpienia, strachu i bólu. Fabryki zwierząt są doskonałym świadectwem rozwoju ludzkości, czy w takim kierunku powinniśmy się rozwijać?

W drugiej połowie XX wieku Europa, jak i Stany Zjednoczone przeżywały gigantyczny wzrost hodowli przemysłowej. Postanowiono wtedy stłoczyć w klatkach wszystkie gospodarcze zwierzęta.

Klatki Europy - jak krzywdzimy zwierzęta?
fot. Andrew Skowron

Fabryki zwierząt niczym produkcja Forda

Wielu upatruje taką sytuację w głodzie panującym po wojnie i zniszczeniu z tym związanym. Tak powstały cielęce boksy, klatki bateryjne, łańcuchy i kojce. Prawa zwierząt przestały istnieć, zaczął liczyć się zysk.

Wprowadzono linię produkcyjną taką jak w fabryce samochodów Henry’ego Forda, który zapoczątkował rewolucję w przemyśle. ( Z tą różnicą, że krowy rozcina się na części, podczas gdy auta składało się w całość). – Jonathan S. Foer, Zjadanie zwierząt

Hale tak wielkie, że krajobraz przypomina obcą planetę. W środku najczęściej malutkie klatki poustawiane jedna na drugiej, by upchać jak najwięcej ptaków obok siebie. Nie ma tu światła, nie ma okien, nie ma oddechu. Jest proces. Bezlitosny proces produkcji mięsa i jaj.

Widzę przerażone, szklane oczy. Ucięte dzioby, samotne, cielęta z nadzieją w oczach, że to jest tylko sen. Zaciśnięte sznury wokół nogi, brudne ciała zwierząt, które już nic dla nikogo nie znaczą. Istoty, którym zabrano tożsamość na potrzebę bycia produktem. Nie z ich woli, z woli człowieka.

Widzę czującą istotę, której od urodzenia ktoś sprawia ból, by w drodze upodlenia zeszmacić bez litości, ubić bez wyrzutów sumienia. Jakim trzeba być człowiekiem, by nie potrafić współczuć, by udawać, że holokaust zwierzęcy nie istnieje?

Lochę można też przykuć do betonowej podłogi za pomocą łańcuchów przyczepionych do ciężkiego jarzma na szyi lub owiniętych wokół brzucha. Metalowe ogrodzenie wokół lochy częściowo oddziela ją od sąsiadek, co zapobiega walkom. Zakazane w Europie, Clare Druce i Philip Lymbery.

Staliśmy się androidami, które rozmyślają, czy są jeszcze człowiekiem, czy może robotem, nigdy nie dojdziemy do prawdy, bo ktoś wyszarpał z nas sumienie. Stłumił poczucie moralności, zautomatyzował reakcję, zaprogramował na zysk.

Nie wierzymy w statystyki, fakty. Ci na górze tylko klepią się po plecach, z uśmiechem na twarzy, dumni, że po raz kolejny udało im się sprzedać „zdrowe mięso”.

Amok konsumpcji

Więcej, szybciej, po kosztach. Jeszcze przed drugą wojną światową farmerzy szukali nowych rozwiązań, by sprostać zapotrzebowaniom ludzi na jaja i mięso.

Dodawana do karmy dla ptaków witamina D sprawiła, że można je było hodować bez światła dziennego… W zatłoczonych, źle wentylowanych pomieszczeniach dochodziło do koszmarnych scen. Ptaki zadziobywały się na śmierć i zjadały swoje resztki.

Nowa, wspaniała ferma? Jim Mason i Mary Finelli

Oczywiście wszystko, co przeszkadzało w szybkiej i taniej produkcji zwierząt wyeliminowano. Kurom obcinano dzioby, przypalano na żywca, zmieniono paszę na taką, która powoduje szybszy wzrost, taką, która zapobiega chorobom, wzbogaconą o antybiotyki.

Czy wiecie, że około 75% z antybiotyków przechodzi przez organizm zwierzęcia niestrawione?

Kastracja odbywa się bez znieczulenia, to samo tyczy się przycinania ogonów, rogów, uszu. Wszystko po to, by uprzedmiotowić zwierzę, by jego ciało dostosować do za małej klatki, by przestało się zachowywać naturalnie, a jego stres nikogo nie obchodził.

I już lecą na taśmie, gotowe kurczaki, jeden za drugim, odławiane ramieniem maszyny, bezlitośnie poniewierane.  Praca wre, produkt martwy, czasem jeszcze żywy transportuje się do najbardziej „potrzebujących” zakątków świata.

1 miliard kur rocznie jest transportowanych wewnątrz Unii Europejskiej.

Wyobraź sobie, że jesteś w windzie. Jest w niej tak dużo ludzi, że nie możesz się odwrócić, nie wpadając (i nie irytując) na swoich sąsiadów. Jest w niej tak dużo ludzi, że właściwie nie musisz stać na własnych nogach, bo przylegające do ciebie ciała utrzymują cię w pozycji pionowej. Całe szczęście, bo druciana podłoga wbijałaby ci się w stopy. – J. S. Foer, Zdjadanie Zwierząt.

Stres równy śmierci

Są fachowcy na tym świecie, którzy podtrzymują tezę, że zwierzęta w trakcie transportu nie cierpią, ich zabijanie jest humanitarne (żadne zabijanie nie jest humanitarne).

Dlaczego zatem jest tyle przypadków ucieczek zwierząt z transportu czy rzeźni? Dlaczego podczas transportu owiec wielkimi statkami, przez kilkanaście godzin, w porcie docelowym znajduje się owce ugotowane żywcem?

Kraty samochodów ociekają krwią, krowy wychodzące z transportu ledwo idą lub są wyciągane sznurem za szyję w pozycji leżącej, a świnie, mają widoczne rany na ciele. Nigdy nie uwierzę, że transport żywych zwierząt jest w jakikolwiek sposób dobry.

Klatki Europy - jak krzywdzimy zwierzęta?
fot: Andrew Skowron

Często ryzykują swoje życie, przezwyciężają strach, skaczą z ciężarówek. Niestety najczęściej jak im się uda, ktoś i tak dokończy tego haniebnego dzieła. Istnieją dowody zebrane podczas śledztw Eurogroup for Animals, które ukazują, iż transport zwierząt jest jednym z najbardziej haniebnych czynów wobec żywego i czującego zwierzęcia.

Wiele z nich przetrzymywanych jest w pełnym słońcu bez wody i jedzenia, stłoczone, poobijane w 14 godzinie swojej podróży.

Klatki Europy - jak krzywdzimy zwierzęta?
fot: Andrew Skowron

Wycieńczone i zranione

Myślicie, że one nie są świadome tego, co je czeka? Zgadnijcie, co czuje owca, która widzi, jak jej koleżanki zadeptują w tym transporcie jej dziecko. Nie jest w stanie mu pomóc, bo nie ma miejsca, by nawet odwrócić głowę. Zapomniałam, że wielu nadal nie wierzy w to, że zwierzęta czują ból i cierpienie.

Oblepione błotem, przypalone słońcem, w stresie, w obliczu śmierci szukają wybawienia. Z klatek hodowlanych przeładowaliśmy je na klatki mobilne, wydawałoby się, że nic gorszego uczynić już nie możemy.

Jak pomóc zwierzętom?

Każdy, kto poczuł, choć odrobinę współczucia, mógłby jakoś pomóc. Wierząc, że da się zatrzymać tę maszynę. Nie każdy wie jak?

Ja znalazłam już swoje rozwiązanie, jest nim weganizm, niekrzywdzenie zwierząt, wspieranie efektywnych organizacji. To najszybsza i najprostsza dla mnie droga do wyeliminowania cierpienia zwierząt.

  • Możesz oddać swój głos pod listem do ministra środowiska, tu. Rządy paru krajów Europejskich walczą o skrócenie długości transportu żywych zwierząt.
  • Nie chcesz być weganinem, możesz być wegetarianinem, fleksi czy cokolwiek. Możesz ograniczyć ilość spożywanego mięsa w tygodniu.
  • Nie potrafisz zrezygnować z mięsa, ale nadal chcesz pomóc? Możesz to zrobić, wspierając organizacje zajmujące się walczeniem o prawa zwierząt, o ich dobrostan. Są to między innymi Otwarte Klatki, Compassion in World Farming, Peta, czy Viva.

Polska mentalność

Podczas sobotniej akcji Stop The Trucks słuchałam wielu wypowiedzi przechodniów. O dziwo, łatwiej im zrozumieć, że zwierzęta cierpią w transporcie, trudniej podjąć decyzję o niejedzeniu mięsa. To się nie równa tak, jak powinno.

Są tacy, którzy powtarzają, że nic nie zmienimy, świata nie uratujemy. Dowody jednak wskazują, że zmiany zachodzą, chociażby ostania kampania na rzecz hodowli królików w systemie klatkowym.

Są też ci świadomi okrucieństwa i powoli do nich dociera, że to oni są konsumentami i oni mogą wywierać wpływ na duże firmy. Tym sposobem wiele sklepów zrezygnowało ze sprzedaży jajek z chowu klatkowego.

Mimo narzekań i naszego czarnowidztwa wiem, że istnieją ludzie, którzy nie są obojętni, są pełni sił i chęci do działania na rzecz zwierząt, pytanie, czy Ty to widzisz?

 

Rys. Pani Krysia dla tych, co powinny wieść życie różowe jak ich nosy / ogony / uszy / kopytka.

Fot: Andrew Skowron

 

Written by

Agnieszka

184 Posts

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.
View all posts