Czasami trzeba odpocząć

Każdy post, który chcę napisać, powinien w mojej głowie być idealny, dlatego czasami trwa to tak długo, bo czasami nic idealnego nie ma. Zapominam się jednak, że to, co piszę, nie jest magazynem online, jest moim blogiem osobistym. Nie jestem idealna i to mnie czasem stopuje.

Im bliżej weekendu, tym większą presję czuję, napisz coś! Bo przecież wolne, bo w końcu masz czas na te wszystkie rzeczy i potem okazuje się, że tych rzeczy jest tyle, że ciężko wybrać. No nie mówiąc o tym, że z podłogą pełną psich kłaków się nie dyskutuje. Psy chcą zabawy, mój organizm chce spać, moja głowa chce czytać, sikorki chcą jeść, kot chce się przytulać, a sąsiedzi chcą świętować.

Pani Krysia chciałaby nie pracować. Mijamy się w drzwiach pokoju, wymieniamy kubki z wypitą herbatą, na kolejną zieloną dla odmiany pomiędzy śpiewem Arety Franklin a popiskiwaniem znudzonej Loli.

I nawet jak wygląda to w ten sposób, to lubię te dni, bo są tylko nasze, choć podzielone na dziwne obowiązki. Obowiązki, które nie zawsze zmieniają świat, ale żebym mogła działać, muszę czuć się komfortowo. Muszę się wyspać, pomedytować, odkurzać (zawsze wtedy myślę, że urośnie mi choć jeden biceps). Muszę choćby popatrzeć na nasze dżdżownice.

Tak się składa, że nie raz mi lepiej zorganizować się w tygodniu, bo natłok zadań naturalnie jakoś dokonuje selekcji, a ja na fali zawirowania jestem w stanie zrobić dużo więcej.

Zostawiam sobie zawsze ten weekend, choćby na czytanie i takie czynności, jak mycie roweru. To mnie relaksuje tak jak słuchanie dobrej muzyki z płyt winylowych czy oglądanie dobrego filmu. Czasami nawet szmirowatego, chodzi o to, by na chwilę zająć głowę, czymś, co nie jest tak ciężkie i traumatyczne, czymś, co nie wymaga ode mnie skupienia, czymś, co nie uświadamia mi cierpienia. Dlatego ten weekend jest zawsze pełen najdziwniejszych zajęć.

Uczę się nowych rzeczy, mamy tyle możliwości na pochłanianie wiedzy, a mało kiedy z nich korzystamy.

Czy wiecie, że 90% pozyskiwanych pieniędzy dla organizacji pozarządowych w USA, pochodzi od osób prywatnych?

Ludzie chcą dawać pieniądze na dobre cele, tylko trzeba ich o to zapytać. Takimi rzeczami właśnie ostatnio się interesuję, czytam też o strategiach dla aktywistów, o tym, jak nie być w wegańskiej elicie, tylko być częścią wegańskiego świata. To wszystko potrzebuje czasu na ułożenie w głowie i obiecuję, na pewno o tym wszystkim wam napiszę.

Ten blog to coś dla mnie, coś dla was, czym chciałabym się podzielić, ale nie zawsze jest to kolejna porcja złych wiadomości o cierpieniu zwierząt, nie zawsze będzie to moje życie Zero Waste. Czasami, po prostu będzie jak dziś, zwyczajnie.

A Wy co robicie w soboty i niedziele? Napiszcie w komentarzach!

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

%d bloggers like this: