Futro w polskiej rzeczywistości

Futro w polskiej rzeczywistości

Marka Gucci oznajmiła, że rezygnuje z używania naturalnych futer w swoich kolekcjach. Media oszalały, ludzie też. Bo oprócz poklasku można było przeczytać, że teraz wyginą wszystkie norki, bo nie będą już nikomu potrzebne.

Tak, piszę na serio, przeglądałam wszelkie kanały społecznościowe i nie mogłam uwierzyć, że ludzie piszą takie rzeczy. Od dyskusji dotyczącej weganizmu, przez ludzkie kły, świadectwo na bycie mięsożercą i drapieżcą, po wychwalanie hodowli norek, jako świetnej gałęzi rolnictwa polskiego, w której pracuje wyssane z palca 50 tys. osób. Co dziwne za granicami naszego pięknego kraju większość komentarzy była bardzo pozytywna, ludzie na profilu marki gratulowali podjętej decyzji, a akcje firmy poszły mocno w górę.

Empatia wobec zwierząt, czy ludzi? Wybieraj!

Nawet na filmach hodowców widać ile osób zatrudnionych jest na fermie liczącej około 2 tys. norek. Do tego rzucanie tekstami na temat lewactwa i karmienia zwierząt domowych innymi zwierzętami, czyli standard.


Abstrahując od liczb, bo można się nimi przerzucać i manipulować w każdą stronę jak twierdzą trolle, skąd w ludziach jest taka złość i absurd? Jak można nie widzieć nic złego w obdzieraniu żywcem zwierzęcia ze skóry, tylko po to, by być modnym?

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dla mięsa, butów, kosmetyków i wielu innych zabija się zwierzęta, dla mnie każde z wyżej wymienionych to fanaberia, ale są takie fanaberie, z których łatwiej zrezygnować.

Lepiej jednak wrzućmy wszystko do worka milionów lat tradycji mięsożerstwa i bycia człowiekiem polującym. Mamy tego doskonały przykład.

Wypowiedź Sławomira Jastrzębowskiego na łamach se.pl

Stoję czasem na stoiskach i zbieram podpisy pod petycją przeciwko hodowaniu psowatych na futro, usłyszałam wiele zadziwiających opinii, najczęściej od mięsożerców, którzy mówili

 „Jem mięso, ale skurwysynów obdzierających zwierzęta ze skóry nienawidzę”.

Wyobraźcie sobie moją minę, trochę uśmiech, trochę rozpacz, ale badania pokazują, że istnieje brak tolerancji dla tego przemysłu w Polsce, a wszystko, co pojawia się w mediach dookoła, jest tak pięknie zmanipulowane, że moja głowa puchnie.

Przeczytaj w Lisiej skórze

Wystarczy spojrzeć na fanpage hodowców norek, celowo nie podam ich nazwy. Znajdziecie tam piękne, sielankowe filmy, jak pracownicy przytulają norki, jak rozbłyska wewnątrz ciepłe, pełne nadziei światło. Wszytko, odbywa się w harmonii i porządku, tylko dlaczego, te filmy mają wyłączone opcje komentowania, a te profile najczęściej blokują wszelkie reakcje na swoje posty?

Futro jest przeszłością, futro nie jest sexy

Tak jak powoli zauważamy problem z hodowlą zwierząt na mięso, tak samo futro powinno odejść w zapomnienie. Argumenty, że sztuczne jest gorsze, że nie narodzą się nowe lisy i norki, jak zamkniemy hodowlę, i jeszcze raz powtórzę słynne 50 tys. osób, straci pracę, są dla mnie niesamowite, pomyślałabym, że biorę udział w jakimś przedstawieniu, choć w sumie, to co dzieje się dziś z Polską bardzo mi takie przedstawienie przypomina. Z najgorszych lektur szkolnych.

Nie ma dziś potrzeby zabijania zwierząt dla futra, to czysta fanaberia, pokazują to kolejni projektanci i kolejne kraje zakazujące tej hodowli. Wyprowadzę się do Czech!

Photo by Sandro Katalina on Unsplash

Tags:

Agnieszka

Aktywistka, magister sztuki, blogerka. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt.

%d bloggers like this: