Skip to content

Dlaczego weganie nie jedzą sera?

Ten post nie bez powodu pojawił się dziś, jest moim komentarzem do postu Sylwii Cybulskiej o weganach, którzy jadają czasem ser.

I nie jest to przytyk do Sylwii, bo ona pokazuje tylko alternatywy i porusza ten temat, jest to moja osobista opinia.

W skrócie tekst opublikowany na blogu Otwartych Klatek jest o tym, jak ciężko jest przejść na weganizm, rezygnując z sera. Te same słowa wypowiadałam ja 3 lata temu. Podobno Jack Norris prezes Vegan Outreach powiedział, że jeżeli ogranicza Cię ten ser, to zostań weganinem jedzącym ser. Mnie się to nie kalkuluje. Tak, słyszałam, że małymi krokami lepiej przekonywać ludzi do zmiany postawy niż od razu narzucać im rygorystyczną, wegańską dietę, która według mnie wcale taka nie jest.

Weganizm nie jest też chwilowym porywem serca. To racjonalny wybór poparty istotnymi przesłankami – ustaleniami naukowców dotyczącymi zdolności odczuwania bólu, zachowania i psychiki zwierząt oraz analizami specjalistów w zakresie żywienia badających wpływ diety roślinnej na zdrowie człowieka. To postawa etyczna oparta na poczuciu sprawiedliwości, empatii i współczuciu. Joanna Andrusiewicz. Aktywizm Prozwierzęcy.

Czy nie po to powstają wszelkie odłamy i nowe nazwy, by ludzie mogli się gdzieś wpasować? Za chwilę nie zdziwię się jak powstanie fleksiweganin, osoba, która je wegańsko tylko w domu, ale poza domem już niekoniecznie. I mi się to nie podoba, ponieważ dopuszczając takie rozbieżności, oczywiście zmniejszamy zapotrzebowanie na mięso, ale jednocześnie tracimy dużo. Gdyby Ci ludzie byli weganami, przestrzegającymi diety wegańskiej i tego stylu życia zyskalibyśmy chyba więcej? Wiadomo, że może być więcej ludzi, którzy zrezygnują z mięsa a z sera nie, czy nie można ich wtedy nazwać po prostu wegetarianami?

Weganizm, definicja.
Doskonale zdaję sobie także sprawę z definicji weganizmu, która nawołuje do szukania sposobów wyeliminowania jak największej ilości produktów odzwierzęcych w swojej diecie. Możliwości chyba mamy? Człowiek bez sera nie umrze. Byłam uzależniona od sera, musiał ściekać z tostów, oblewać makarony, w każdej postaci go jadłam. Wystarczył mi jeden obraz cielaka odstawionego od matki, zabranego zaraz po urodzeniu. Jego wzrok i przerażenie nie jest warte zaspokojenia moich kubków smakowych. Oddałabym każdy rok zajadania się serem, gdybym mogła cofnąć czas i uratować zwierzęta. Jedzenie sera jest tak samo złe jak jedzenie mięsa, przez ten ser nadal zabijane są zwierzęta, nadal ktoś cierpi. Rzeczywistość jest zupełnie inna niż na wyżej umieszczonym obrazku. W tym przypadku na szczęście wspiera mnie też organizacja Peta, która bada miejsca związane z hodowlą i dokumentuje wszelkie niepokojące zachowania.

Po raz pierwszy wrzucę tu film, który nie jest przyjemny. Tak wygląda rzeczywistość, tak się traktuje zwierzęta, byś ty mógł jeść ser.

Weganie nie powinni wybrzydzać,  jedząc na mieście.
Spośród zapytanych przez Sylwię osób o dietę wegańską, padła wypowiedź Piotra o tym, że jeżeli ktoś niechcący doda Ci łyżkę śmietany do zupy, to nie uratujesz tym żadnego zwierzęcia, a zrazisz do siebie i do wegan ludzi taki postępowaniem.

A ja się pytam dlaczego? Dlaczego ja mam się na to zgadzać? Ile razy trafiło się wam, że w restauracji czy barze, ktoś celowo podał wam produkt odzwierzęcy, nie przez przypadek? Dlaczego o tym nie mówić, że kucharze powinni być świadomi takiej diety i jej nie lekceważyć, gdyby ktoś był uczulony na białko zwierzęce i dostał wstrząsu, to też nie powinien z tego robić wielkiego halo, bo komuś się to dodało przez przypadek? Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy rzeczywiście jest to przypadek, wtedy odchodzi mi ochota na jedzenie. Po tylu latach smak się zmienia, jesteśmy bardziej wyczuleni, od tłuszczu zwierzęcego mam problemy żołądkowe, wiem, kiedyś dostałam niby wegańskie sajgonki, smażone w taki sposób.

Czy wiecie, że w Kanadzie są miejsca, gdzie nawet sztućce do potraw mięsnych są inne niż te do dań wegańskich? A sam sposób życia jest chroniony prawem i nikt nie może was szykanować, ze względu na przekonania. Dlaczego u nas nie równa się to z szacunkiem a jedynie z fanaberią?

Weganizm u znajomych.
To drugi poruszony temat we wpisie. Nie raz miałam pytania o to, co zrobić dla nas, byśmy mogły zjeść to co „możemy”? Odpowiadam- nic. Lama Ole zrezygnował z diety wegańskiej, by jego wyznawcy, u których bywa, nie musieli mu specjalnie gotować. Uważam, że jeżeli ktoś jest Twoim bliskim znajomym, to wie co Ci ugotować, nie żyjemy w średniowieczu, istnieje około 6-ciu książek (w Polsce) z wegańskimi przepisami i niezliczona ilość blogów. Internet jest ogólnodostępny. Gdyby do mnie przychodzili goście z uczuleniem na gluten, nie robiłabym dla nich pizzy na mące pszennej.

Konkluzja jest jedna, ja nie potrafię po łebkach podejmować się zdań, jak się w coś angażuję, to staram się dać z siebie wszystko, przestrzegać idei, jaką sobie wymyśliłam, by żyło mi się lepiej, by zwierzętom było lepiej. Jeżeli chcesz jeść ten ser, to go jedz, to świetna droga na początek, mam nadzieję, jednak, że będzie to Twoje wprowadzenie do prawdziwego weganizmu. Mam nadzieję, że to pobudzi tylko Twoją ciekawość, jak naprawdę wygląda przemysł i dlaczego, najlepszą drogą do eliminacji tego okrucieństwa jest weganizm.

 

Tekst Sylwi polecam tu: i całego bloga Otwartych Klatek też, bo dużo można się z niego dowiedzieć.

O nabiale więcej tu. i tu.

Gdybyś nie widział skąd się bierze mleko, to przeczytaj tu. Wersja Polska.

Fot: Unsplash.

Agnieszka
Follow me

Agnieszka

Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, mieszkam z dwoma adoptowanymi psami, kotem i Panią Krysią. W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepsze, poszukuję magii człowieczeństwa.
Agnieszka
Follow me

Latest posts by Agnieszka (see all)

Archives

  • 2017 (23)
  • 2016 (78)
  • 2015 (15)
%d bloggers like this: