Czy wiesz, że ryby mogą cierpieć na depresję?

Czy ryby czują ból?

Około 1/4 ryb w hodowli przemysłowej  ma zahamowany wzrost, a ich niski poziom energii może wskazywać, brak chęci do życia. Takie ryby nazywane są wyrzutkami (ryby wyskakujące), pływają, właściwie unoszą się na powierzchni wody, bezwiednie.

Według badań Royal Society Open Science, te ryby wykazują zachowania i chemię mózgu niemal identyczną, jak u ludzi mocno zestresowanych i przygnębionych.

Czy ryby czują ból?

Ryby to niesamowite zwierzęta, które na wiele sposobów doświadczają świata. Ich zachowania wbrew pozorom są podobne do zachowań ludzi. Ich zdolność do odczuwania cierpienia i odczuwania emocji była bardzo długo lekceważona, ale badania ujawniają coraz więcej danych, być może w końcu ryby zasłużą sobie na zainteresowanie ich cierpieniem.

Mam nadzieję, że w końcu do zwierząt czujących, zaliczy się (na stałe) kury, ryby a także owady, co do których jest tak wiele wątpliwości.

Depresja wywołana stresem?

Nasze badane „wyrzutki” okazały się mieć znacznie wyższy poziom kortyzolu, hormonu odpowiadającego za stres, jak również zwiększoną aktywność układu, który jest odpowiedzialny za sen, głód, oddychanie, nastrój i tym podobne. Problemy z tym układem nerwowym powiązano z poważną chorobą psychiczną, w tym z depresją.

Nie odważyłbym się stwierdzić, że popełniają samobójstwa, ale z fizjologicznego punktu widzenia, są na skraju swoich możliwości, a ponieważ pozostają w swoim środowisku dalej, w końcu umierają z wyczerpania.

Marco Vindas, Royal Society of Open Science

Hodowla przemysłowa na wielką skalę

Ryby hodowlane żyją w okropnych warunkach, znacznie różniących się od tych, w których i do których ewoluowały, żyjąc dziko. Żyjąc na farmach, muszą codziennie radzić sobie:

  • z natłokiem,
  • niechcianymi interakcjami z innymi rybami,
  • manipulacją przez ludzi (światło),
  • ciągłą walką o pożywienie,
  • głębokościami wody i prądami.

Podobnie jak świnie i kury, żyjące w hodowli przemysłowej okropnie cierpią.

CZY NASZE POSTAWY WOBEC ZWIERZĄT HAMUJĄ POSTĘP LUDZKOŚCI?

Przeczytaj!

 

Badania wskazują na to, że sposób, w jaki ryby radzą sobie ze stresującymi środowiskami, niewiele różni się od tego, jak postępujemy my sami. W wielu dziedzinach ich zdolności poznawcze przewyższają lub są równe zdolnościom wyższych kręgowców, w tym zwierząt z rzędu ssaków naczelnych.

Ryby wolno żyjące w oceanach nie mają się lepiej?

Niestety ryby żyjące w oceanach wcale nie mają spokojniejszego życia i nie są wolne od okrucieństwa. Każdego roku miliardy zwierząt wyciągane są z wody w wielkich sieciach, aby zostać zabitymi na jedzenie.

Gdy zwierzęta są wyciągane na powierzchnię, wiele z nich zostaje zmiażdżonych na śmierć pod ciężarem innych zwierząt. Cierpią z powodu pęknięcia oczu i narządów w wyniku nagłej zmiany ciśnienia. Te, które nie umarły od razu, zanim uderzą w pokład łodzi, poniosą powolną i bolesną śmierć z powodu uduszenia.

Dr Brown mówi, że cierpienie ryb, które duszą się na śmierć, może nawet przewyższać ilość ludzkiego cierpienia podczas duszenia z powodu utonięcia, ponieważ może trwa to znacznie dłużej.

„Potencjalna ilość okrucieństwa, którą zadajemy, jest zadziwiająca” – mówi dr Brown.

Co więcej, kutry rybackie zabijają bezkrytycznie, co oznacza, że są również pułapkami śmierci dla fok, rekinów, delfinów i żółwi. Co roku miliony ton zwierząt złapanych jest w sieci przypadkowo, nieprzypadkowo giną, bez powodu.

Co zrobić? Jak pomóc?

Dobra wiadomość jest taka, że możemy tym rybom pomóc i zmienić ich świat na wolny od cierpienia. Wszystko łączy się z naszymi wyborami konsumenckimi, to od nas zależy, jak wielkie będą połowy. Dziś posiadamy tak wiele alternatyw roślinnego pochodzenia, że możemy bardzo szybko zrezygnować z zadawania bezsensownego cierpienia. W dodatku jeść dużo zdrowiej, bo mit o zdrowej rybce powoli upada.

Ryby odczuwają emocję i choć nie potrafią piszczeć (choć to już dziś nie ma znaczenia), nie odczytamy bólu z ich twarzy, to wiemy, że doświadczają wielu emocji, w tym strachu, radości i relaksu. Posiadają receptory bólu, stresują się w zamkniętych pomieszczeniach, starają się unikać przerażających zdarzeń.

Zastanówcie się następnym razem, skąd pochodzi taka ryba, ile musiała przejść, żeby trafić na półkę sklepową waszego lokalnego sklepu (i na koniec zginąć) i czy naprawdę wasza decyzja jest tak ciężka do podjęcia? Ja czekam na konkretną petycję w tej sprawie.

 

Przydatne linki: http://www.animalsaustralia.org/features/fish-in-farms-are-depressed.php

Rys: Pani Krysia

Tags:

Agnieszka

W wolnych chwilach rozmyślam jak zmienić świat na lepszy, poszukując magii człowieczeństwa. Uwielbiam czytać książki i prowadzić działania na rzecz zwierząt. Nie potrafię zupełnie pisać o sobie, wolę o innych.

%d bloggers like this: